wtorek, 25 lipca 2017

W. Bruce Cameron - "Był sobie pies"



Znów przydarzyła mi się przerwa w blogowaniu - na szczęście krótka, i już wracam do składania literek oraz do paplania o tym, co ostatnio czytałam - a było tego sporo! Przede wszystkim skupiłam się na wyzwaniu czytelniczym portalu granice.pl : Wyzwanie Oficyny Literackiej Noir Sur Blanc - książki ze sztuką w tle. Udało mi się przeczytać 17 książek - w tym jedną w języku angielskim i jedną (mozooolnie) we francuskim! Do wyzwania dodałam także dwie książki do kolorowania nawiązujące do sztuki filmowej -  Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Magiczne miejsca i postacie oraz  The Lord of the Rings. Trylogia filmowa. Książka do kolorowania.

Upolowałam również wymarzone Rekin i baran. Życie w cieniu islandzkich wulkanów Marty i Adama Biernat, w konkursie u naszej cudownej Sandry z Rosa Czyta udało mi się wygrać Krzyżowca Grzegorza Wielgusa wraz z dedykacją autora, nie wspomnę już o prezencie jaki sprawiła mi Sandra z okazji urodzin - czyli o powieści grozy Joanny Pypłacz pt. Mechaniczna ćma, która wciąż jeszcze przede mną. Nie mogłam się również oprzeć pokusie i zamówiłam nową książkę naszego uwielbianego i genialnego Remigiusza Mroza! Tak, Czarna Madonna właśnie do mnie jedzie kurierem, a ja zacieram ręce! ;)


~*~        ~*~        ~*~


Żeby jednak zachować chronologię, zacznę od książki, którą przeczytałam już jakiś czas temu, na początku czerwca. Powieść W. Bruce'a Camerona pod tytułem Był sobie pies podbiła serca młodszych i starszych czytelników na całym świecie. O wiele więcej zdradza nam oryginalny tytuł powieści - A Dog's Purpose.

Narratorem powieści jest pies, a raczej psia świadomość żyjąca przez lata pod wieloma postaciami (rasami) i znana pod wieloma imionami. Świat przedstawiony w utworze widziany jest z perspektywy czterech łap, często zaskakuje, bywa fascynujący, piękny, ale i zły, niesprawiedliwy, brutalny. Ludzie, na których drodze pojawia się kochające psie serce bywają przeróżni - czuli i troskliwi, obojętni i rządni zysku, oziębli i okrutni. 


Ludzie są dużo bardziej skomplikowani od psów i mają dużo ważniejszy sens życia. Ostatecznym zadaniem psa jest być przy nich, trwać u ich boku bez względu na wszystko, nieważne jak potoczy się ich życie. Teraz mogłem jedynie dać mojemu chłopcu pociechę i zapewnić, że w tych ostatnich chwilach nie jest sam, że troszczy się o niego pies, który kocha go bardziej niż cokolwiek na świecie.


Istoty ludzkie kontrolują cały psi świat, a czworonogi darzą je miłością i bezgranicznym oddaniem - na tym właśnie polega według narratora psie życie. Ale być może ma ono jakiś głębszy, ukryty sens? Psiak wielokrotnie na kartach powieści stawia przed samym sobą pytanie o cel swojej egzystencji, a każda z odpowiedzi zawiera w sobie słowo "człowiek".

Był sobie pies to historia o przyjaźni i miłości, o pokonywaniu trudności i o dozgonnym przywiązaniu. Historia miejscami staje się głęboko wzruszająca, a czasami sprawia, że nawet największy ponurak się uśmiechnie. Mimo wielu zalet i wartkiej akcji książka do końca do mnie nie przemówiła. Może dlatego, że jestem nieuleczalną kociarą? Gadające psy pamiętam z bajek z dzieciństwa i uważam, że powinny w nich pozostać. Oczywiście pies z Był sobie... nie jest typowym gadającym psem - nie mówi ludzkim głosem, przemawia jednak językiem emocji, szczeków i pisków, gestów i machnięć ogonem.

Książka pomimo wzruszających momentów jest raczej lekką lekturą, do przeczytania na raz i oddania do biblioteki. Wykorzystanie postaci psa jest pewnego rodzaju pójściem na łatwiznę - w końcu pies to najlepszy przyjaciel człowieka i tak dalej. Ale czy to działa w drugą stronę? Czy człowiek jest najlepszym przyjacielem psa? 

Co powiedziałby o tobie Twój pies?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz!

Translate