niedziela, 19 lutego 2017

Zupeł-nie-poważny tag!

Rosa z Rosa Czyta zaprosiła mnie do udziału w pewnym blogowym tagu. Dzięki wybawco! Oswobodziłaś mnie z otępienia, w jakie wprowadziła mnie Jessie Burton. Zanim więc spróbuję ubrać w słowa swoje odczucia po przeczytaniu Muzy, zapraszam na wpis o dziesięciu mniej lub bardziej poważnych faktach o mnie.

1. Paryż pachnie mi farbą drukarską, naleśnikami i lakierowanym drewnem, Kraków mokrym brukiem i gruszkami, Warszawa landrynkami i sierpniowym południowym upałem, Lwów lipą i kawą, Wrocław rozgrzanym metalem i mango. Kojarzę miejsca z ich dziwnymi kombinacjami zapachowymi i kiedy wracam do nich wspomnieniami dosłownie czuję je w głowie.

2. Mam przedziwne sny. Czasem makabryczne koszmary po których budzę się we łzach, czasem zwykłe i niegroźne - zawsze jednak niesłychanie realistyczne.  Najczęściej śni mi się, że zwiedzam obce miasta - nie tyle takie w których nigdy nie byłam, co miasta które nie istnieją. Śnię o tym, że robię zdjęcia, wybieram kadry które pozwolą na zawsze zapamiętać mi to miejsce, czasem kupuję pamiątki. A potem się budzę.


3. Jestem kocią mamą niańczącą dwa rozbrykane potworki. Frøya to kotka o jasnych oczach i gęstym, mięciutkim futerku. Jako że jest zupełnie biała, przepiękna i szalenie waleczna otrzymała imię po nordyckiej bogini miłości magii i wojny - Freji, której zaprzęg ciągnęły... małe, białe, uskrzydlone kotki. Druga kotka to puchaty, biało-czarny arlekin - Grażyna. Trafiło jej się imię wymyślone przez Mickiewicza, bo...

4. Mickiewicz mój mąż. Znam na pamięć sporo wierszy, całą Świteź i Świteziankę, a także obszerne fragmenty Dziadów, Konrada Wallenroda i Pana Tadeusza. Przy monologu Gustawa zawsze się wzruszam, podobnie jak przy fragmencie z Jankielem – i to nie jest to wzruszenie typu „och, ach” tylko łzy jak grochy kapiące w poduszkę.  Mickiewicz jest ze mną od matury z polskiego (pisemnej i ustnej) przez licencjat i magisterkę.

5. Może to Was śmieszyć, ale mam hopla na punkcie czystości. Myję ręce kilkadziesiąt razy dziennie, nawet jeśli przez cały dzień pracuję przed komputerem. Nienawidzę kiedy ktoś dotyka moich rzeczy brudnymi rękoma i potrafię być wtedy turbo-wredna. 

6. Lubię przyrządzać wegetariańskie żarcie, chociaż nie jestem wege (mea culpa). Pewnie dlatego, że podobają mi się nieoczywiste połączenia i możliwość eksperymentowania, no i to, że można wykazać się kreatywnością.

7. Maluję, wyszywam, majsterkuję. Bo lubię i mnie to odpręża, chociaż przyznaję - chciałabym kiedyś móc zarabiać na czymś, co wyszło spod moich rąk (ale nie oszukujmy się, jestem już stara i leniwa).

8. Petrichor. Kocham miasta w deszczu – miasto po deszczu to nowy początek, odrodzenie, mam wrażenie że krople spłukują brud, pył, spaliny. Jeśli planuję zwiedzanie, to najprzyjemniej spaceruje mi się po deszczowych i jesiennych ulicach. Natomiast las i góry po deszczu to zupełnie inna historia i inna jakość. To jest zielona esencja natury. I jeszcze zapach. Zapach po deszczu, a przede wszystkim po burzy - coś cudownie obezwładniającego. Zawsze wtedy myślę o naszych odległych przodkach, którzy chowali się przed gromami i wielbili Peruna, Zeusa, Odyna...

9. Jeśli już o zieleni i górach mowa - Bieszczady. Moje miejsce na ziemi i moje marzenie. Własny mały pensjonat w Wetlinie - to by było spełnienie marzeń. Ale przed tym - Islandia. Pół roku na Islandii - trochę pod dachem, ale głównie pod namiotem i gołym niebem. To kolejne marzenia z serii "tak bardzo odległe, że aż nie do spełnienia".

10. Kiedy jest mi super-smutno oglądam na jutjubach toury po maleńkich domkach na kółkach, historie ludzi którzy zamieszkali w przyczepie kempingowej, niegdysiejszym szkolnym busie, starym wozie cygańskiego taboru... I tak sobie marzę – też kiedyś pieprznę wszystkim…. tylko jeszcze nie ma czym.






Jeśli ktoś chciałby wziąć udział w zabawie to serdecznie zapraszam i z przyjemnością poczytam, co piszą o sobie książkowi przyjaciele. :)

4 komentarze:

  1. Cieszę się, że wzięłaś udział :)

    Rozumiem Cię z tymi snami. Ja mam jeszcze jedną dziwaczną przypadłość... budzi mi się mózg, otwieram oczy, ale ciało wciąż śpi... To trochę przerażające, kiedy patrzysz, myślisz, ale nie możesz się ruszyć, a jest środek ciemnej nocy. Jednej nocy potrafię mieć tak kilka razy :P

    Ty z Mickiewiczem, a ja kocham Słowackiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, Romantyzm ma w sobie ten mistyczny magnetyzm. Zawsze propsuję kiedy ktoś lubi jakiegoś autora z tej epoki, nawet jeśli to ten znielubiony przez Adama Słowacki. :D <3

      Co do snów - o rany, nie zazdroszczę, a nawet troszkę mnie to przeraża. W nocy jakoś łatwiej mnie wystraszyć, więc paraliż senny to ostatnie czego chciałabym doświadczyć. :)
      Widziałam, że napisałaś o Dardzie, zaraz zmykam do Ciebie! <3

      Usuń
  2. Ciekawy tag :) można się czegoś dowiedzieć o autorze bloga :)
    Ja znów uwielbiam literaturę wojenną :) i wiersze Baczyńskiego :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam sentyment do Baczyńskiego. <3 Ale wolę mroczne klimaty niektórych wierszy Broniewskiego. :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz!

Translate