czwartek, 2 lutego 2017

Bernard Minier - "Nie gaś światła"


W otchłani nocy i snu rozlegają się głosy, których wolelibyśmy nigdy nie usłyszeć. Są one jak wspomnienie lęków z czasu dzieciństwa, kiedy to natychmiast po zamknięciu drzwi i zgaszeniu światła każdy przedmiot w pokoju, każdy kształt mógł się zmienić w potwora; kiedy leżąc w łóżku - tej szalupie ratunkowej płynącej po niespokojnych wodach nocy - mieliśmy straszliwą świadomość naszej małości i kruchości. Te odgłosy przypominają nam, że śmierć jest częścią życia, a nicość zawsze jest tuż-tuż. (s. 129)

 
Puszcza Białowieska, zamieć. Mężczyzna z psem przedziera się przez zaspy, szukając drogi do szałasu, drogę oświetla mu delikatny blask księżyca. To komisarz Servaz i jego wierny pies Rex - co robią w skutej lodem wschodniej Polsce? Być może dowiedziałabym się, gdyby nie fakt, że nieświadomie zaczęłam czytać serię książek z Martinem Servazem od ostatniej - trzeciej części. Brawo. Książka jednak nie zachwyciła mnie na tyle, żeby porzucić lekturę i zacząć od początku, lub ewentualnie kiedyś nadrobić zaległe pozycje. Chociaż - nie było najgorzej. Posłuchajcie:

Kiedy Servaz w końcu dociera do szałasu, z daleka dostrzega otwarte drzwi. To co w środku zastaje, burzy jego świat na drobne kawałki - Marienne nie żyje. Jej nagie ciało leży na drewnianym stole pośrodku szałasu, a ciepła, jeszcze parująca krew spływa na podłogę. Policjant dostrzega wyjęte z klatki piersiowej serce... Wie, że mordercą jest Hirtmann, jest tego pewien.
Rex zaczyna być niespokojny, tuż obok chaty słychać wycie. Zostali otoczeni przez wilki - wygłodniałe leśne bestie wywęszyły łatwy łup. Jak zakończy się ten koszmar? Spokojnie - to dopiero pierwszy rozdział (a właściwie akt), a autor szykuje dla nas jeszcze wiele zaskakujących rozwiązań. 

Wydarzenia śledzimy naprzemiennie oczyma dwójki bohaterów - ofiary: Christine i policjanta: Servaza. Moglibyście pomyśleć, że wspomniany gliniarz prowadzi dochodzenie związane z wymienioną wcześniej kobietą. Nic bardziej mylnego, poznają się tuż przed końcem! O co więc w tym wszystkim chodzi?

Martin Servaz jest cierpiącym na głęboką depresję byłym policjantem, zamieszkującym w specjalnym ośrodku dla emerytowanych funkcjonariuszy. Personel i rezydenci nie darzą go zbytnią sympatią, a najbliższą mu osobą jest odwiedzająca go czasami córka - Margot. Martin po swojej stronie ma również dawnego współpracownika - partnera Vincenta Esperandieu i jego żonę - poza nimi były policjantnie ma nikogo. Jest zupełnie samotny i zdaje sobie z tego sprawę.  Do kogo wiec zwróci się, po otrzymaniu tajemniczej przesyłki? Servaz podejmuje trop, który w miarę upływu czasu prowadzi go do... ośrodka badań kosmicznych!

Drugą pierwszoplanowa postacią w Nie gaś światła jest pracownica rozgłośni radiowej - Christine Steinmayer. W Wigilię Bożego Narodzenia znajduje w swojej skrzynce list od kobiety - samobójczyni. Jest przekonana, że ktoś pomylił skrzynki. Wkrótce okazuje się, że kobieta pada ofiarą ataków i manipulacji podobnych do tych, które opisywał anonimowy list samobójczyni. Ktoś włamuje się do jej mieszkania, krzywdzi ukochanego psa, kompromituje ją w pracy, sprawia że rozstaje się z nią narzeczony, a bliscy odsuwają się. Wszyscy uważają ją za wariatkę, a policja zamiast pomóc, oskarża ją o czyny, których nie popełniła. Wreszcie dochodzi do konfrontacji z przeciwnikiem, który okazuje się być jedynie pionkiem w grze przeciwko Christine - a właściwie jednym z pionków - dziennikarka jest zaszczuta, bezbronna i sama zaczyna wierzyć, że nie ma szans na ratunek przed napastnikami. Osaczona i poniżana kobieta szuka ukojenia w środkach nasennych, co potęguje tylko uczucie otępienia i pobłażliwe spojrzenia znajomych z pracy i policjantów. Jedynym wyjściem z sytuacji (dokładnie rzecz ujmując: wyjściem które podsuwa jej tajemniczy przeciwnik) jest samobójstwo. Christine znajduje w sobie ostatnią iskrę nadziei i siłę by walczyć - jednak czy pokona sadystycznego psychopatę, który ciągle jest o kilka ruchów przed nią?
 
Wszyscy bohaterowie książki Bernarda Miniera mają swoje mniejsze lub większe grzeszki, kilkoro nadaje się do wtórnej resocjalizacji, kilkoro do zamkniętego zakładu bez klamek, a pozostali - hm, to ludzie popełniający błędy. Może o wiele bardziej źli, uparci, rozpustni lub podstępni, niż tacy z którymi spotykamy się na co dzień, ale ciągle - po prostu ludzie. Dlatego też książka robi tak duże wrażenie - opisuje w pewnym sensie do jakich bestialskich czynów zdolny jest człowiek, jak daleko popchnie go szaleństwo i jak bardzo pragnie zemsty. 

Opuszczony przez prawo człowiek, stawia siebie ponad prawem. Niedopuszczany do oficjalnego śledztwa Servaz rozpoczyna własne dochodzenie, a wyśmiewana i nie mogąca liczyć na organy ścigania Christine, sama zawalczy o swoje życie, a także o sprawiedliwość. Ostatecznie ich drogi się splotą, a liczne wątki zazębią, nie pozostawiając niedomówień. 

Zakończenie niestety od pewnego momentu staje się przewidywalne, przez co końcówka nieco nuży i pozostawia niesmak po efektownym wstępie i wykręcającym wnętrzności rozwinięciu. 
 

4 komentarze:

  1. Ha! też kiedyś zaczęłam czytać serię od końca i wówczas to nie było fajne :P Od tamtej pory zawsze dokładnie sprawdzam, czy dana książka nie jest częścią jakiejś większej całości i czy nie poznanie poprzednich części nie będzie dla mnie problematyczne.

    Szkoda, że zakończenie jest przewidywalne. Za nieprzewidywalne zakończenia cenię szczególnie Trylogię z komisarzem Forstem, no i oczywiście "Inferno". Ciekawe zakończenie również, według mnie jest w książce "Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki)" :)

    Nie wiem czy sięgnę po to, bo po Twojej recenzji wydaje mi się, że czekają na mnie inne książki :) Jak na przykład Stefana Dardy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam gorąco do zaczęcia właśnie od Dardy. :) "Nie gaś światła" może nie jest najgorsze, ale jest multum książek, którym warto poświecić czas bardziej niż temu.

      Już nie mogę się doczekać, kiedy skompletuję całego Mroza i zacznę czytać o tym polskim Bondzie. :) Ale wiem, że byłoby jak z Dardą - kiedy odłożyłam pierwszy tom, nie mogłam usiedzieć na miejscu. Potrzebowałam następnego i następnego. :)
      Chciałabym dowiedzieć się jaka będzie Twoja opinia o "Czarnym wygonie" - kolejna rzecz której nie mogę się doczekać. :) Kompletnie oszalałam na punkcie tej serii. :D

      Usuń
  2. Może kiedyś sięgnę...aczkolwiek póki co mam masę innych książek do przeczytania w kolejce :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja jakoś szczególnie nie będę zachęcała do zapoznania się z tą pozycją - żeby potem nie było na mnie. :) Pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz!

Translate