niedziela, 19 lutego 2017

Zupeł-nie-poważny tag!

Rosa z Rosa Czyta zaprosiła mnie do udziału w pewnym blogowym tagu. Dzięki wybawco! Oswobodziłaś mnie z otępienia, w jakie wprowadziła mnie Jessie Burton. Zanim więc spróbuję ubrać w słowa swoje odczucia po przeczytaniu Muzy, zapraszam na wpis o dziesięciu mniej lub bardziej poważnych faktach o mnie.

1. Paryż pachnie mi farbą drukarską, naleśnikami i lakierowanym drewnem, Kraków mokrym brukiem i gruszkami, Warszawa landrynkami i sierpniowym południowym upałem, Lwów lipą i kawą, Wrocław rozgrzanym metalem i mango. Kojarzę miejsca z ich dziwnymi kombinacjami zapachowymi i kiedy wracam do nich wspomnieniami dosłownie czuję je w głowie.

2. Mam przedziwne sny. Czasem makabryczne koszmary po których budzę się we łzach, czasem zwykłe i niegroźne - zawsze jednak niesłychanie realistyczne.  Najczęściej śni mi się, że zwiedzam obce miasta - nie tyle takie w których nigdy nie byłam, co miasta które nie istnieją. Śnię o tym, że robię zdjęcia, wybieram kadry które pozwolą na zawsze zapamiętać mi to miejsce, czasem kupuję pamiątki. A potem się budzę.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Stefan Darda - Czarny Wygon - "Bisy" i "Bisy II"





Czarny Wygon to seria od której naprawdę ciężko się oderwać.

(ten wpis zawiera spoilery do części 1 i 2 cyklu)

Dzisiejszy wpis zamyka przygodę z Adamem Nawrotem i Witoldem Uchmanem, ale na pewno nie kończy mojej przygody z książkami Stefana Dardy. Teraz zaczynam więc polowanie na któreś z jego opowiadań, a potem planuję przeczytać Dom na Wyrębach. Postanowiłam jednak zdrowo dawkować sobie tę przyjemność - a o tym dlaczego to robię, napiszę niedługo przy recenzji Muzy. Muzy przez którą nie mogę przebrnąć i która mnie zawiodła. 

czwartek, 2 lutego 2017

Bernard Minier - "Nie gaś światła"


W otchłani nocy i snu rozlegają się głosy, których wolelibyśmy nigdy nie usłyszeć. Są one jak wspomnienie lęków z czasu dzieciństwa, kiedy to natychmiast po zamknięciu drzwi i zgaszeniu światła każdy przedmiot w pokoju, każdy kształt mógł się zmienić w potwora; kiedy leżąc w łóżku - tej szalupie ratunkowej płynącej po niespokojnych wodach nocy - mieliśmy straszliwą świadomość naszej małości i kruchości. Te odgłosy przypominają nam, że śmierć jest częścią życia, a nicość zawsze jest tuż-tuż. (s. 129)

 
Puszcza Białowieska, zamieć. Mężczyzna z psem przedziera się przez zaspy, szukając drogi do szałasu, drogę oświetla mu delikatny blask księżyca. To komisarz Servaz i jego wierny pies Rex - co robią w skutej lodem wschodniej Polsce? Być może dowiedziałabym się, gdyby nie fakt, że nieświadomie zaczęłam czytać serię książek z Martinem Servazem od ostatniej - trzeciej części. Brawo. Książka jednak nie zachwyciła mnie na tyle, żeby porzucić lekturę i zacząć od początku, lub ewentualnie kiedyś nadrobić zaległe pozycje. Chociaż - nie było najgorzej. Posłuchajcie:

Translate