sobota, 28 stycznia 2017

Stefan Darda - "Czarny Wygon" (część 1 i 2)





Kiedy wczoraj kończyłam opowiadać Wam o Sekretach nieśmiertelnego Nicholasa Flamela, dzień chylił się ku końcowi – a jak wiadomo najlepszym zakończeniem dnia jest dobra książka. No, miedzy innymi.  Było około dwudziestej drugiej, a lektura po którą zamierzałam sięgnąć nie była zbyt obszerna. Liczyłam na to, że spędzę późny wieczór z przyjemną książką z dreszczykiem, zrelaksuję się i przede wszystkim – nareszcie zapoznam się z twórczością Stefana Dardy. Zaopatrzona w ciepły kocyk zabrałam się za lekturę z niemałą ekscytacją. I pomyśleć jak bardzo się myliłam…


Byłam dopiero w połowie książki kiedy dochodziła północ. Co prawda czytało mi się błyskawicznie, ale – nie wiem – czy to przez to, że dawno nie miałam w rękach dobrego horroru, czy też ze względu na bliskość rozległych łąk i tajemniczych lasów – wiele fragmentów – ba, całych stron (!) odczytywałam kilkukrotnie. Rozkoszowałam się każdym słowem, każdym opisem zamglonej polany, każdą rozmową mieszkańców, a przede wszystkim każdym wspomnieniem intrygującej Starzyzny.


Tuż przed północą stwierdziłam więc, że nie byłam gotowa na taką lekturę i jeśli szybko nie znajdę się w łóżku przed wybiciem magicznej godziny 0, ktoś będzie mnie musiał do niego zaprowadzić i zostawić zapalone światło. Wychodząc z pokoju próbowałam uporządkować myśli i wybić z głowy obraz dziewczynki w sukience w grochy, nie zauważając czyhającego w mroku niebezpieczeństwa. Tak! Mój piekielny kot wyskoczył zza niedomkniętych drzwi rzucając się szaleńczo na moją nogę. Kiedyś zejdę na zawał przy takim doborze lektur. I przy tym wściekłym kocie.


Próbowałam zasnąć, ale ciągle myślałam o tym, co z Adamem, co zrobił Witek i jak mieszkańcy Starzyzny powiedzieli mu o tym, czego ze zgrozą już się domyślał. Nie mogłam spać i nie mogłam czytać, czekałam na świt. Nastawiłam budzik na wczesne rano, żeby podzielić się z Wami tymi emocjami na gorąco, więc jak się domyślacie – niedawno skończyłam lekturę pierwszej części z cyklu Czarny Wygon.  A przed chwilą z wypiekami na twarzy odłożyłam część drugą. I gdyby biblioteki działały jak pizzerie, dowożąc książki do domu - to uwierzcie, części 3 i 4 już by do mnie jechały.


A teraz marzy mi się kolekcja Stefana Dardy na półce domowej biblioteczki. 
 



Znacie najpopularniejsze chyba w naszym kręgu kulturowym i pojawiające się w niemal każdym słowiańskim (i nie tylko) narodzie legendy o miejscach które z dnia na dzień przestały istnieć, przeważnie na skutek strasznego grzechu, świętokradztwa czy okrutnej zbrodni? Coś czego pokłosie znajdziemy na przykład u mistrza Mickiewicza? Kościół pochłonięty przez ziemię w balladzie Lilije, albo gród na dnie Świtezi, gdzie:
Nieraz śród wody gwar jakoby w mieście,  
Ogień i dym bucha gęsty,   
I zgiełk walczących, i wrzaski niewieście,   
I dzwonów gwałt, i zbrój chrzęsty.
Może i nie jest to dosłownie nawiązanie do takich historii, ale u pana Stefana Dardy jest równie klimatycznie, a na pewno znacznie bardziej upiornie i mrocznie. 


Pierwsza część serii Czarny Wygon nosi tytuł Słoneczna Dolina. To w niej poznajemy głównych bohaterów, u boku których niejednokrotnie włos zjeży się nam na głowie. Poznajemy Adama Nawrota i Witolda Uchmana – pracowników jednej z warszawskich redakcji. Witold zajmuje się działem zjawisk paranormalnych, zostaje także celem krytyki kierownika – Kamila Sadonia. Kiedy zupełnie zmęczony i pozbawiony chęci do pracy postanawia złożyć wymówienie, otrzymuje nieoczekiwanego maila z propozycją podjęcia tematu – dosłownie – nie z tej ziemi. Adam natomiast w sennym koszmarze widzi swoją zmarłą żonę, która uprzedza go o niebezpieczeństwie misji,  mówi wprost – stracisz swojego najbliższego przyjaciela! Witold przekonany, że wyjazd na Roztocze dobrze mu zrobi i pozwoli przemyśleć wszelkie wątpliwości co do pracy w redakcji, postanawia podjąć temat i wyrusza na wschód, w poszukiwaniu przeklętej wsi. 

Na miejscu zdarzenia przyjmują zupełnie nieoczekiwany bieg, a początkowo sceptycznie nastawiony Witold, zaczyna zanurzać się w lepkiej i mrocznej historii niejakiego Rafała Gielmudy – studenta, który odkrył nieistniejącą wieś. Miejsce w którym czas zatrzymał się pięćdziesiąt lat wcześniej. Miejscowość dotkniętą klątwą zatajenia.  W ręce dziennikarza trafia notatnik Gielmudy, który opisuje każdy dzień spędzony w przeklętej miejscowości, jej mieszkańców i żywe trupy, zagrażające społeczności. Tymczasem w Zwierzyńcu w którym się znajduje ginie para nastolatków, a sam Witek staje się celem olbrzyma ze zmasakrowaną twarzą. Wydarzenia których światkiem jest Uchman, przeplatają się z odczytywanymi przez niego stopniowo fragmentami dziennika. Zdeterminowany dziennikarz, może uratować więcej niż jedno życie – cena tego jest jednak olbrzymia, a wizja nadchodzących wydarzeń mrozi krew w żyłach.

Część druga – Starzyzna, jak sama nazwa wskazuje skupia się przede wszystkim na tytułowej przeklętej miejscowości, jej mieszkańcach i na postaci Witolda Uchmana. Pierwsze próby przełamania klątwy zatajenia nie przynoszą rezultatu, nie wystarczy, aby ludzie dowiedzieli się o jej istnieniu – muszą poznać także przyczyny, przez które objęła mieszkańców Starzyzny. To w tej części autor odkrywa przed nami karty – co takiego wydarzyło się w 1952, że mała wieś, pełna bogobojnych i uczciwych ludzi przemienia się w zapomniane przez Boga piekło na ziemi? Uchman bierze sprawy w swoje ręce i bogatszy o doświadczenia i zapiski Gielmudy, rusza na spotkanie mroku. Bohaterowie starają się  utrzymać przy życiu wspólnymi siłami, a największą nadzieję pokładać muszą w nowym przybyszu, nękanym przez dziwne wizje i prorocze sny – obcym z nowego, nieznanego i niedającego się zrozumieć świata. Zakończenie pozostawia nadzieję, na dobry obrót spraw, a ja muszę czekać do poniedziałku aby się o tym przekonać.



Jestem zachwycona dwiema pierwszymi częściami Czarnego Wygonu. Wyobraźnia działa z potrójną siłą, każdego bohatera i każde miejsce – nawet nie wyobrażam sobie, ale zlepiam z istniejących już w świadomości fragmentów starych zdjęć, wspomnień z odwiedzonych skansenów i doświadczeń z życia na wsi. Wiecie jak blisko Roztocza mieszkam? Bardzo. Bardzo blisko. I wstyd mi jak cholera, że nigdy tam nie byłam. Wstyd mi przed Witkiem, Adamem i przed panem Stefanem. I bardzo chcę zobaczyć je w wiosennej szacie. I wezmę się w garść, i się uda. Zobaczycie.  



Koniec i bomba, kto jeszcze nie czytał ten trąba.  


5 komentarzy:

  1. Także jestem trąba :)
    Ale fajnie, że trafiłam na ten wpis. Już nie mogę się doczekać dreszczyku przy lekturze, ale zastanawiam się po Twojej recenzji czy ja będę spać po nocach. Taka dziwna trochę jestem, że filmowe horrory i thrillery powodują, iż czasami podskoczę na filmie, podnoszą mi nieco ciśnienie, ale wyłączam film i to wszystko. Z książką jest inaczej. Po dobrej książce czasami potrafię zerknąć za siebie idąc w nocy długim przedpokojem do kuchni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogłam wprost przeboleć, że tak późno sięgnęłam po tę serię - jestem trąba do potęgi! :D
      A dosłownie przed chwilką odłożyłam tom II zamykający "Czarny Wygon" i bardzo się cieszę, że autor zrezygnował z planów pozostawienia otwartego zakończenia, bo pewnie lekki niepokój pozostałby mi na zawsze przy widoku jakiegoś zagajnika albo starej chaty... :D Czasem sama się śmieję ze swojej wybujałej wyobraźni. :)
      A co do filmowych horrorów mam tak samo jak Ty, ale tylko w przypadku filmów obejrzanych w dzień. Horrory oglądane o 01:00 w nocy spoglądają potem na mnie spod łóżka, z szafy i zza zasłony. :D

      Usuń
    2. Zakupiłam obie części i czekam, aż Virtualo zaksięguje moją płatność! I się nie mogę doczekać :)

      Dla mnie nie ma znaczenia godzina. Może czasami mi się śnią jakieś głupie rzeczy, ale film tak ogólnie wyłączam i już... Ale moja wyobraźnia po książce... kurczę powinnam spisywać to, co mi podsuwa :D

      Usuń
  2. Nie wytrzymam i muszę się pochwalić! Mam już :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaaaaaaa!!!! <3 Bardzo się cieszę! :) Mam nadzieję, że będziesz bawić się tak dobrze jak ja. Czekam z niecierpliwością na pierwsze oceny, daj znać co myślisz kiedy już zagłębisz się w tajemnice Roztocza. :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz!

Translate