wtorek, 24 stycznia 2017

Piotr G. Michalik - "Podmiejskim do Indian"




Książka Podmiejskim do Indian jest wciągającym, ciekawym i niezwykle barwnym zbiorem reportaży o Meksyku - kraju kontrastów. Piotr Grzegorz Michalik odbył wyprawę badawczą związaną z jego pracą naukową i antropologicznymi badaniami terenowymi. W książce tej stara się przybliżyć czytelnikom niezwykłą kulturę i mentalność tego kraju, a swoje zabawne, czasem przerażające i zaskakujące historie ilustruje fantastycznymi fotografiami, które wprost kipią z kart książki swą barwą i egzotycznością.

Antropolog wyruszając na swoje badania musi zbudować szczególną więź, nie tylko z ludźmi, ale i z miejscem - musi w to miejsce zapuścić korzenie, poczuć się jak w domu. Tak właśnie dzieje się również z Piotrem G. Michalikiem, dzięki czemu czytelnik otrzymuje opowieść zaczerpniętą wprost ze źródła, widzi Meksyk niemalże z perspektywy jego mieszkańca.

Historia rozpoczyna się mocnym uderzeniem - meksykański kult Santa Muerte (Świętej Śmierci) widziany oczami antropologa - przybysza, oraz z perspektywy rdzennych mieszkańców Meksyku. Pan Michalik porusza również temat wierzeń i historii ludzi z gór Zongolica - ich wiarę w krainę Tlalocan i przypisywanie ludziom ich wyjątkowego opiekuna - naguala. Poza kwestiami religijnymi, autor wiele miejsca poświęca sprawom dnia codziennego - jednak codzienność owa składa się nie tylko z barwnych świąt i siesty, ale przede wszystkim z trudu i ciężkiej pracy. Wspomina on tragiczne wydarzenia z historii Meksyku, które wciąż stanowią otwartą ranę w świadomości Indian, pisze o mozolnej walce Indianek o swoje prawa, pracy akuszerek, uzdrowicielek, problemach z jakimi zmaga sie tzw. trzecia płeć - muxe, a takze o pracy szamanów i o środkach halucynogennych - historii ich stosowania  i wielu przykładach (nie tylko z Meksyku). Ważną częścią książki jest rozdział traktujący o tzw. el Narco - będącym uosobieniem wszystkich karteli. Autor rozdział ten poświęca  rozbojom, przestępczej działalności karteli narkotykowych i specyficznemu "językowi" zwłok.

Wielką zaletą książki są pewne naleciałości, które utożsamiam z akademicką pracą autora - przywołuje on w niezmienionej formie rozległe wypowiedzi osób z którymi przeprowadzał wywiady badawcze. Często są to więc strumienie myśli jego rozmówców - wypowiedzi chaotyczne, nieuporządkowane, pełne żargonu i niejasności - jak to w zapiskach z badań terenowych.

Kolejną zaletą, która szybko rzuca się w oczy są świetne zdjęcia. Uwielbiam kiedy książki podróżnicze i non-fiction uzupełnione są ilustracjami - dopełniają one zdobytą wiedzę i pomagają w przyswajaniu treści. A zdjęcia pana Michalika są wyjątkowo dobre - potrafią przenieść w opisywany przez autora świat.

No i ostatnia rzecz, której nie sposób nie zaliczyć do jednej z zalet Podmiejskim do Indian - to umiejętność niezwykle ciekawego snucia historii - książka jest jak historia z wakacji opowiadana przez długo niewidzianego i piekielnie mądrego przyjaciela. Znajdzie się w niej miejsce na humor i żarty, znajdzie na refleksję i zadumę.

2 komentarze:

  1. Niebawem nadejdzie u mnie czas na reportaże. Mam takie napady książkowe np. fantastyka, historyczne, kryminały i w takim czasie najczęściej sięgam po jakiś konkretny gatunek. Już zaczęłam odczuwać głód podróżniczy :) Już leżą na półce "Chiny od góry do dołu", Marka Pindrala. Dopisuję w takim razie teraz Reportaże z Meksyku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale super! Myślę, że "Reportaże z Meksyku" przypadną Ci do gustu, autor potrafi świetnie opowiadać. :) W takim razie czekam na "Chiny..." u Ciebie, z przyjemnością dowiem się, jak odbierzesz książkę i na pewno również po nią sięgnę, jeśli ocenisz ją pozytywnie. W dodatku jeśli chodzi o Daleki Wschód to mam spore braki, chętnie dowiem się czegoś ciekawego. :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz!

Translate