czwartek, 18 maja 2017

Jan Stanisław Witkiewicz - Rudolf Nurejew




(...) Nurejew był nowym Jamesem Deanem. Jak egzotyczny, kolorowy kwiat, którego dotychczas nikt nie znał. Miał niezwykle erotyczną siłę wyrazu. Był męski i kobiecy i pokazywał to tak, że mężczyźni i kobiety się w nim zakochiwali. Chciał być numerem jeden. On wypełniał i opanowywał scenę, inni zaś byli na scenie. (s. 34)

Historia życia Rudolfa Nurejewa opisana przez Jana Stanisława Witkiewicza rozpoczyna się i kończy na łożu śmierci. Wraz z genialnym i szalonym tancerzem zataczamy krąg życia. Już na wstępie widzimy Rudolfa dokonującego swojego żywota - w ogromnym cierpieniu, ciągle walczącego, pragnącego żyć, mającego nadzieję, że lekarze stworzą lek na rozrywającą go chorobę. Przebywa w szpitalu Notre Dame du Perpetuel Secours w Levallois - Perret, otoczony opieką przyjaciółek. Umiera szóstego stycznia 1993 roku, w przeddzień prawosławnego Bożego Narodzenia.
Zapis wydarzeń następujących bezpośrednio po jego śmierci wywołuje niedowierzanie - rządna zysku i bogactwa krewna Nurejewa zrywa leżącemu w trumnie nieboszczykowi kolię z szyi. Pożegnanie tancerza nie obyło się więc bez kontrowersji - ale czy to może dziwić, podczas gdy całe jego życie to ciągłe kontrowersje, bunt, praca i konsekwencja, upór, ciągły bieg za sławą, niezależnością, dążenie do doskonałości w każdym aspekcie. 

czwartek, 11 maja 2017

Darmowe publikacje od Metropolitan Museum of Art


Bardzo dobre wieści dla miłośników sztuki w każdej formie!
Nowojorskie Metropolitan Museum of Art udostępniło na swojej stronie - www.metmuseum.org 502 publikacje (!), których pełną treść możemy nie tylko przeczytać online, ale i pobrać na swoje komputery i czytniki w wersji PDF! 

MetPublications - wydawnictwo działające w ramach muzeum od 1964 roku, postanowiło udostępnić nieodpłatnie dorobek ponad pięćdziesięciu lat działalności placówki. Znaleźć tam można albumy malarskie, katalogi wystaw, przewodniki  dotyczące wybranych kolekcji, czasopisma, pozycje z zakresu nie tylko malarstwa, ale i fotografii, rzeźby, architektury i szeroko rozumianej kultury. Wiele z oferowanych tam pozycji nie jest już dostępnych w wersji papierowej (no, może poza zasobami bibliotecznymi niektórych muzeów), dlatego taki cyfrowy (i darmowy) dostęp do tych publikacji, jest ukłonem w stronę odbiorców na całym świecie. Ogromnie doceniam, polecam i zachęcam z całego serca - korzystajcie!

Do tych opatrzonych cudnymi ilustracjami smakołyków można dobrać się klikając w zakładkę Art, a następnie MetPublications. Tam natomiast wybieramy podkategorię Books with Full-Text Online. Książki są oczywiście w języku angielskim.

sobota, 29 kwietnia 2017

Michael Scott - "Mag. Sekrety nieśmiertelnego Nicholasa Flamela"








Ach, nareszcie - pędząca na łeb na szyję fabuła i szalony, zaczarowany świat Michaela Scotta. Muszę przyznać, że zaczynałam już tęsknić za sposobem, w jaki zostały wykreowane niektóre z postaci.

Nie tak dawno pisałam o Alchemiku - pierwszym tomie serii Sekrety nieśmiertelnego Nicholasa Flamela. Tytuł każdego z tomów nawiązuje do jednej z głównych postaci cyklu. I tak - jeśli wtedy rzeczywiście najważniejszym bohaterem był alchemik Flamel, to w tomie drugim na pierwszy plan powinien wysunąć się John Dee. Niestety nie daje się tego odczuć, ponieważ inni bohaterowie - o wiele bardziej przebojowi i barwni - przyćmiewają sylwetkę mrocznego maga.

*uwaga - zdradzam fabułę tomu pierwszego*

niedziela, 23 kwietnia 2017

Jerzy Pecold - "Padre - strzelba, różaniec i koń"










Obcy ludzie, obcy kraj, obcy język (...), plecak na ramiona a w nim brewiarz, nóż i moskitiera oraz garść medalików z Niepokalanowa. (s.15)

Autor książki - Jerzy Pecold, czyli tytułowy Padre - jest magistrem teologii moralnej, absolwentem KUL-u. Z wyuczonego zawodu - masarz rzeźnik, z powołania - ksiądz misjonarz (jakkolwiek zabawnie to brzmi). W Ameryce Południowej mieszka od ponad dwudziestu pięciu lat, tam służy ludziom, Bogu i rozwija swoje literackie zdolności - bo chociaż ta książka jest jego debiutem, to na swoim koncie ma już sporo wierszy - których przykłady poznać możemy sięgając po niniejszą pozycję.

Chociaż w tekście wyczuwamy głęboką duchowość, wrażliwość i silne powołanie do służby bliźniemu, to ksiądz Jerzy daje się poznać raczej jako zwykły (chociaż jakże NIEZWYKŁY) człowiek z krwi i kości - ze swymi wadami, niepewnościami, strachem, obrzydzeniem, ale i humorem oraz ogromnym dystansem do siebie i świata.

czwartek, 13 kwietnia 2017

Michel Faber - "Księga Dziwnych Nowych Rzeczy"




Po kilku słabszych pozycjach nareszcie moje czytelnicze perypetie zaczynają układać się niesłychanie pomyślnie. Po świetnym Baśniarzu  sięgnęłam po  Księgę Dziwnych Nowych Rzeczy, nie nastawiając się na szczególne uniesienia, ale wiecie co? Michel Faber pozytywnie mnie zaskoczył!

Głównymi bohaterami książki są trzydziestokilkuletni Peter i nieco starsza Beatrice - małżeństwo, które darzy się uczuciem szczerym, głębokim, spełnionym i przede wszystkim dojrzałym. Małżonkowie dbają o siebie nawzajem, są wyrozumiali, serdeczni, obydwoje mają za sobą ciężką i bolesną przeszłość. To co ich szczególnie łączy to głęboka pobożność i zawierzenie swego życia Bogu. Peter jest pastorem, głosicielem Słowa Bożego, pragnie nieść Dobrą Nowinę wszystkim którzy jej pragną. Kiedy staje przed możliwością podjęcia posługi misjonarskiej wśród mieszkańców odległej planety Oaza, zdaje sobie sprawę, że Stwórca postawił przed nim arcytrudne wyzwanie. Małżonkowie godzą się na rozłąkę w imię wyższych celów i Peter wyrusza z Heathrow do Orlando na Florydzie, gdzie siedzibę ma filia międzynarodowej korporacji USIC. To właśnie USIC zajmująca się logistyką i pracami badawczo-rozwojowymi wysyła w przestrzeń kosmiczną kapsułę, z chrześcijańskim misjonarzem (i trzema inżynierami). Po dotarciu na miejsce Peter dostrzega jedynie wszechobecną pustkę. Przede wszystkim nie może doczekać się kontaktu z ukochaną żoną, która pozostała na Ziemi, ale też pragnie jak najszybciej opuścić bazę i udać się do osady Oazjan, wśród których ma pełnić rolę kaznodziei. Wkrótce zaczyna doskwierać mu samotność, umysł płata figle, coraz rzadziej myśli o swej dawnej planecie, jednocześnie zastanawiając się nad powrotem. Życie na Oazie utrudniają skomplikowane relacje wśród kolonizatorów, a także nieufność Ziemian wobec Oazjan. Wkrótce Peter dowiaduje się, że nie jest pierwszym misjonarzem wśród obcych, a jego poprzednik zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach...

niedziela, 2 kwietnia 2017

Antonia Michaelis - "Baśniarz"



Czy książka może zrobić dziurę w codzienności? 
Czy książka może pozostawić w głowie biały szum?


Ale za słowami czyhała ciemność, ciemność jaka panuje we wszystkich baśniach.
Dopiero później, dużo później, zbyt późno zrozumie, że ta baśń była śmiertelnie niebezpieczna.


Anna i Gina są w klasie maturalnej. Jak każdy, zamknięte są w swoich światach niczym w mydlanych bańkach - bańka Giny jest wypełniona dymem papierosowym, narkotykami, seksem, nocnym włóczeniem się po mieście i podejrzanych knajpach, natomiast świat Anny jest uporządkowany, nieco dziecinny, odrealniony. Anna Leemann jest główną bohaterką Baśniarza - życie upływa jej nad grą na flecie, przygotowaniami do matury i planowaniu swej przyszłości. Mieszka w domu wypełnionym niebieskim powietrzem, odgrodzona od trosk życia codziennego i poważnych problemów, przez okno obserwuje morze, kwitnącą różę i ojca karmiącego w ogrodzie rudziki. Jest zima. 

Kiedy pewnego razu w szkole znajduje szmacianą lalkę, a jej właścicielem okazuje się być Abel Tannatek - "polski handlarz pasmanterią", typ spod ciemnej gwiazdy - wtedy Anna po raz pierwszy zwraca na niego swoją uwagę. Zaintrygowana jego tajemniczą postacią stawia sobie śmiałe zadanie - poznać i zrozumieć tego chłopaka, z którego jasnych oczu bije mrok i przejmujący chłód.

piątek, 24 marca 2017

Piotr Kosswski - "Tygiel"



Pamiętacie jeszcze moją styczniową #półeczkę? Tygiel jest ostatnią pozycją z tego stosiku, o której Wam co nieco opowiem.

Przyznam szczerze - nie mam zamiaru się zbytnio rozpisywać, ponieważ książka zawiodła mnie  po całości - a wiadomo, że literaturę podróżniczą łykam jak młody pelikan - lepszą, gorszą, tragiczną. Co więc tym razem poszło nie tak?


Trzymajcie się mocno i pamiętajcie - to co za chwilę przeczytacie to subiektywna opinia i moje odczucia po lekturze. Jak zwykle zachęcam, abyście sami sięgnęli po Tygiel, bo wiadomo - ile głów, tyle opinii. 



Tygiel to książka napisana z jajem, przez człowieka, który sprawia wrażenie stereotypowego samca alfa (raczej tego z dowcipów niż prawdziwego życia). Piotr Kossowski potrafi zjednać sobie przyjaciół w dosłownie każdym miejscu na ziemi - od tropikalnej dżungli, przez podejrzane speluny, aż po więzienie w Nikaragui. Jak to zwykle bywa, taka rozrywana dusza towarzystwa swoją osobą mogłaby uszczęśliwić cały pensjonat i jeszcze z pięć sąsiednich w okolicy, jednak autor swoich kompanów dobiera niczym Rijana czy też inny Drejk (ma być wystrzałowo, alkohol powinien lać się strumieniami, seksowne Brazylijki mogą podrygiwać wokół w rytm gorących bitów, a nudziarze nawet nie mają co patrzeć w jego stronę). W książce towarzyszymy autorowi w podróżach do i po Ameryce Centralnej i Południowej, Afryce Południowej i Azji Południowo-Wschodniej. Piotr Kossowski to prawdziwy twardziel, nie boi się nikogo i niczego, a cięty język, rozeznanie w terenie, miejscowym folklorze i wrodzony spryt sprawiają, że biali turyści z Europy i Ameryki lgną do niego jak muchy do... dżemu? Być może pragną uszczknąć tego blasku świętości (być może szukają jelenia z którym za friko pozwiedzają okolicę).

poniedziałek, 6 marca 2017

Jessie Burton - "Muza" #unpopularopinion




O nie! Znowu opuściłam się w blogowaniu. Na swoją obronę mam to, że jak zwykle wciągnęła mnie czarna dziura seriali (tym razem w postaci Teen Wolf - i tak, wiem, dla mnie powinno powstać raczej coś w rodzaju Senior Wolf, ale nie czuję się winna). 

Co więcej - przyznaję to z bolącym serduszkiem, ale Muza nieco mnie wynudziła i przytępiła moje czytelnicze zmysły. No bo jak nie smutać w kąciku, kiedy wszyscy blogerzy książkowi pieją z zachwytu nad Jessie Burton i zapewniają, że Muzę każdy miłośnik sztuki i bohemy artystycznej pokocha na zabój? A ja ledwie ją wymęczyłam i szybko o niej zapomniałam. A przecież sztuka to dla mnie jedna z najwyższych wartości

Jeśli chodzi o samo wydanie, to już chciałam pisać o tym, jaki to Wydawnictwo Literackie wykonało kawał dobrej roboty. O tym, że coraz częściej na polskim poletku wydawniczym pojawiają się okładkowe cudeńka, jednak do Stanów czy naszych "Wyspiarzy" jeszcze ciągle sporo nam brakuje. I o tym, że okładka Muzy to milowy krok na przód, jednak... projekt okładki powstał na podstawie oryginału autorstwa Roberta Kleemanna (to ten Pan od nowej okładki Wodnikowego Wzgórza!). Po prostu. Powiem więc tylko - Wydawnictwo Literackie dobrze zrobiło, stawiając na oryginalną okładkę. Tak czy owak - dobra robota! 

niedziela, 19 lutego 2017

Zupeł-nie-poważny tag!

Rosa z Rosa Czyta zaprosiła mnie do udziału w pewnym blogowym tagu. Dzięki wybawco! Oswobodziłaś mnie z otępienia, w jakie wprowadziła mnie Jessie Burton. Zanim więc spróbuję ubrać w słowa swoje odczucia po przeczytaniu Muzy, zapraszam na wpis o dziesięciu mniej lub bardziej poważnych faktach o mnie.

1. Paryż pachnie mi farbą drukarską, naleśnikami i lakierowanym drewnem, Kraków mokrym brukiem i gruszkami, Warszawa landrynkami i sierpniowym południowym upałem, Lwów lipą i kawą, Wrocław rozgrzanym metalem i mango. Kojarzę miejsca z ich dziwnymi kombinacjami zapachowymi i kiedy wracam do nich wspomnieniami dosłownie czuję je w głowie.

2. Mam przedziwne sny. Czasem makabryczne koszmary po których budzę się we łzach, czasem zwykłe i niegroźne - zawsze jednak niesłychanie realistyczne.  Najczęściej śni mi się, że zwiedzam obce miasta - nie tyle takie w których nigdy nie byłam, co miasta które nie istnieją. Śnię o tym, że robię zdjęcia, wybieram kadry które pozwolą na zawsze zapamiętać mi to miejsce, czasem kupuję pamiątki. A potem się budzę.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Stefan Darda - Czarny Wygon - "Bisy" i "Bisy II"





Czarny Wygon to seria od której naprawdę ciężko się oderwać.

(ten wpis zawiera spoilery do części 1 i 2 cyklu)

Dzisiejszy wpis zamyka przygodę z Adamem Nawrotem i Witoldem Uchmanem, ale na pewno nie kończy mojej przygody z książkami Stefana Dardy. Teraz zaczynam więc polowanie na któreś z jego opowiadań, a potem planuję przeczytać Dom na Wyrębach. Postanowiłam jednak zdrowo dawkować sobie tę przyjemność - a o tym dlaczego to robię, napiszę niedługo przy recenzji Muzy. Muzy przez którą nie mogę przebrnąć i która mnie zawiodła. 

czwartek, 2 lutego 2017

Bernard Minier - "Nie gaś światła"


W otchłani nocy i snu rozlegają się głosy, których wolelibyśmy nigdy nie usłyszeć. Są one jak wspomnienie lęków z czasu dzieciństwa, kiedy to natychmiast po zamknięciu drzwi i zgaszeniu światła każdy przedmiot w pokoju, każdy kształt mógł się zmienić w potwora; kiedy leżąc w łóżku - tej szalupie ratunkowej płynącej po niespokojnych wodach nocy - mieliśmy straszliwą świadomość naszej małości i kruchości. Te odgłosy przypominają nam, że śmierć jest częścią życia, a nicość zawsze jest tuż-tuż. (s. 129)

 
Puszcza Białowieska, zamieć. Mężczyzna z psem przedziera się przez zaspy, szukając drogi do szałasu, drogę oświetla mu delikatny blask księżyca. To komisarz Servaz i jego wierny pies Rex - co robią w skutej lodem wschodniej Polsce? Być może dowiedziałabym się, gdyby nie fakt, że nieświadomie zaczęłam czytać serię książek z Martinem Servazem od ostatniej - trzeciej części. Brawo. Książka jednak nie zachwyciła mnie na tyle, żeby porzucić lekturę i zacząć od początku, lub ewentualnie kiedyś nadrobić zaległe pozycje. Chociaż - nie było najgorzej. Posłuchajcie:

sobota, 28 stycznia 2017

Stefan Darda - "Czarny Wygon" (część 1 i 2)





Kiedy wczoraj kończyłam opowiadać Wam o Sekretach nieśmiertelnego Nicholasa Flamela, dzień chylił się ku końcowi – a jak wiadomo najlepszym zakończeniem dnia jest dobra książka. No, miedzy innymi.  Było około dwudziestej drugiej, a lektura po którą zamierzałam sięgnąć nie była zbyt obszerna. Liczyłam na to, że spędzę późny wieczór z przyjemną książką z dreszczykiem, zrelaksuję się i przede wszystkim – nareszcie zapoznam się z twórczością Stefana Dardy. Zaopatrzona w ciepły kocyk zabrałam się za lekturę z niemałą ekscytacją. I pomyśleć jak bardzo się myliłam…

czwartek, 26 stycznia 2017

Michael Scott - "Alchemik. Sekrety nieśmiertelnego Nicholasa Flamela"



- Kim jesteście?
- Jesteśmy legendą.

Coś mi się wydaje, że to będzie długi wpis.
Po pierwsze - nowości w zakładkach - czyli czytelnicze wyzwania, których podjęłam się niedawno. Poza dwoma genialnymi wyzwaniami Wielkiego Buka, pojawiło się tam także wyzwanie czytelnicze 2017 z Wiedźmowej głowologii, w ramach którego czytamy książki z określonymi elementami zawartymi w tytule. Dziś będzie to pierwsza pozycja podłączona pod to wyzwanie - książka z osobą w tytule. Jeśli chodzi o wyzwania: zainspirowana przeczytanym niedawno Przebudzeniem, ale też - a jakże - Wielkim Bukiem coraz częściej zerkam w stronę Lovecrafta. Chciałabym nareszcie przeczytać wszystkie jego dzieła dostępne w polskim przekładzie. Myślę, że takie wyzwanie narzucone samej sobie zmobilizowałoby mnie do częstszego sięgania po twórczość Mistrza Grozy. Niedługo więc pojawi się wyzwanie z Lovecraftem, kto chce oczywiście może się przyłączyć.

wtorek, 24 stycznia 2017

Piotr G. Michalik - "Podmiejskim do Indian"




Książka Podmiejskim do Indian jest wciągającym, ciekawym i niezwykle barwnym zbiorem reportaży o Meksyku - kraju kontrastów. Piotr Grzegorz Michalik odbył wyprawę badawczą związaną z jego pracą naukową i antropologicznymi badaniami terenowymi. W książce tej stara się przybliżyć czytelnikom niezwykłą kulturę i mentalność tego kraju, a swoje zabawne, czasem przerażające i zaskakujące historie ilustruje fantastycznymi fotografiami, które wprost kipią z kart książki swą barwą i egzotycznością.

Antropolog wyruszając na swoje badania musi zbudować szczególną więź, nie tylko z ludźmi, ale i z miejscem - musi w to miejsce zapuścić korzenie, poczuć się jak w domu. Tak właśnie dzieje się również z Piotrem G. Michalikiem, dzięki czemu czytelnik otrzymuje opowieść zaczerpniętą wprost ze źródła, widzi Meksyk niemalże z perspektywy jego mieszkańca.

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Remigiusz Mróz - "Behawiorysta"



Podobno najlepszym przyjacielem kobiety są diamenty - tak mówiła Marylin. Ja za to powiem Wam, że najlepszym przyjacielem czytelnika jest Remigiusz Mróz. Jak to się dzieje, że zamienia w złoto wszystko co wyjdzie spod jego pióra? Mróz jest jednym z moich ulubionych autorów, sięgając więc po kolejną pozycję z jego rozrastającej się w ekspresowym tempie listy, nastawiłam się na niezapomniana lekturę - i właśnie to dostałam. Genialną, tajemniczą, wciągającą i zaskakującą lekturę. Ale zacznijmy od początku. 

sobota, 14 stycznia 2017

Stephen King - "Przebudzenie"




Dlaczego mam wrażenie, że przed chwilą na blat biurka odłożyłam jakiegoś odgrzewanego kotleta?
Ale powoli.

Wstęp Przebudzenia opatrzony jest nieśmiertelnym cytatem z Lovecrafta:
Nie jest umarłym ten, który może spoczywać wiekami
Nawet śmierć może umrzeć wraz z dziwnymi eonami.

sobota, 7 stycznia 2017

Styczniowa #półeczka





Styczeń zapowiada się baaaaardzo przyjemnie pod względem czytelniczo – rozrywkowym. Oto stosik zaplanowany na ten miesiąc, z którego zdążyłam już wyciągnąć ostatnio recenzowane Wilki  i Przebudzenie Kinga – o którym wkrótce! Dodatkowo, nadrabiam The OA, Beyond i Jordskott, więc niedługo pojawi się tu także kilka serialowych polecanek. 

wtorek, 3 stycznia 2017

Adam Wajrak - "Wilki"



O Panu Adamie dowiedziałam się przypadkiem. 
Pewnego pięknego, letniego popołudnia skakałam opętańczo po kanałach nie mogąc zawiesić wzroku na czymś konkretnym, aż wreszcie pojawił się ON, Adam Wajrak. A ściślej rzecz ujmując... żubry o których opowiadał. A jeśli o Nim nie słyszeliście, to wiedzieć potrzebujecie, że jak Pan Adam opowiada, to Waszą kolejną myślą będzie "muszę wyjść z domu, muszę iść przed siebie, do lasu, w dzicz jakąś, wyglądać zwierząt, muszę iść po przygodę... i przyrodę!". Doskonale pamiętam jak przedzierał się przez puszczę, tropem tych majestatycznych zwierząt, a ja myślałam o tym jak cudownie musi się być takim Panem Adamem. Kiedy więc natknęłam się na Wilki wiedziałam, że nie przejdę obok nich obojętnie. 

Translate