czwartek, 1 grudnia 2016

O tym ile razy można powracać...

...do tego, co się kocha.

Ponad milionem mniej lub bardziej przyziemnych spraw które sprawiają mi radość, od zawsze górowało to, do czego stworzony został ten blog. Moje miejsce w sieci. Mój kawałek internetów.

Czytanie, pisanie, tworzenie, czynne uczestnictwo w szeroko pojętej kulturze. A przede wszystkim dzielenie się tym co piękne, tym co przynosi radość, przyjemność, spokój - choć na chwilę. 
Ostatnio z tym pisaniem i dzieleniem się było mi bardzo nie po drodze. A to studia, a to wyjazd, to znów świat podporządkowany gromadzeniu materiałów i pisaniu pracy magisterskiej. Słowem, setki drobnych spraw które rozpraszały mnie  skutecznie - krok po kroku odciągały od tego co lubię, do tego co muszę, co powinnam i czego się oczekuje.

Ile razy można powracać do tego co się kocha? 
Setki, tysiące, miliony razy! Każdego dnia, zawsze kiedy poczujemy, że nasze życie zjeżdża z tego niegdyś wybranego toru, na którym czuliśmy się dobrze, bezpiecznie i na miejscu. Zawsze kiedy pojawią się pytania, niepewność, zwątpienie, zawsze kiedy poczujemy się źle. Zawsze. 

Więc podejmuję następną próbę, po raz kolejny wracam. Studia skończone, wieczory dłuższe, mocne postanowienie poprawy. Niech moc będzie z nami. 

1 grudnia 2016 - pierwszy dzień reszty życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz!

Translate