czwartek, 14 kwietnia 2016

Craig Russell - "Baśniowy morderca"



Craig Russell, Baśniowy morderca;
Fabryka Kryminału, 
Warszawa 2011


Ehh, co mnie właściwie tak bardzo ciągnęło do tej pozycji? Dlaczego tak się ekscytowałam wiedząc, że książka jest już w drodze do mnie, że lada dzień będę ją mieć? Co lub kto sprawił, że od dłuższego czasu figurowała na mojej tajnej liście "zakup, wymacaj, przeczytaj, trzymaj na półce do śmierci"?

No i nareszcie ją mam. Przeczytałam. I... czuję niedosyt. Tak, to była jedna z tych książek, na którą czytelnik się zbyt długo nastraja, a potem unosi prawą brew, nadyma policzki niczym wściekły chomik i wydaje z siebie przeciągłe "pfffffffttttt".


Craig Russell (zdawać by się mogło) zna tematykę zbrodni i śledztw policyjnych od podszewki - wszak sam poszczycić może się karierą funkcjonariusza! Dla niektórych - ok, ok, - dla mnie, jest to sygnał zapowiadający dobrą książkę i autora poruszającego się w temacie niczym smukły jesiotr po dnie Bałtyku. Znaczy, sprawnie. Mimo to, czegoś brakowało. W opisach zbrodni, w przedstawieniu głównego bohatera (a przecież komisarza policji!), w próbie zobrazowania psychiki szaleńca, w tworzeniu portretu psychologicznego, w ukazaniu kobiet-funkcjonariuszek hamburskiej policji. Hasło przewodnie lektury: brak.  

Głównym bohaterem Baśniowego mordercy (inny tytuł: Brat Grimm) jest jak już wspominałam funkcjonariusz hamburskiej policji w stopniu komisarza - Jan Fabel. Dobry glina, rozwodnik próbujący ułożyć sobie życie na nowo, w stosunku do swych podwładnych bardzo wyrozumiały i... opiekuńczy? Chyba tak można powiedzieć. Przedstawiony powyżej w wielkim uproszczeniu Fabel, rozwiązuje sprawę seryjnych morderstw. Ofiary zdają się być przypadkowe, ale oczywiście jak zawsze w takich przypadkach bywa - nie są.
Wkrótce okazuje się, że każde z morderstw skrywa w sobie klucz do kolejnego - do jego zrozumienia, rozpoznania ofiary, a nawet do powstrzymania serii bestialskich mordów! Rozwiązanie nie jest jednak oczywiste, na niekorzyść funkcjonariuszy działa również upływający czas, czego skutkiem są kolejne śmiertelne ofiary.

środa, 13 kwietnia 2016

Will Adams - "Grota Skarbów"


Will Adams, Grota skarbów;
Wydawnictwo Albatros,
Warszawa 2010


Will Adams to młody i zdolny autor, przez wielu porównywany do Dana Browna. Osobiście nie pokusiłabym się o taką ocenę, jednak należy przyznać, że w Grocie Skarbów można się dopatrzeć odrobiny Brown'owskiej iskry. 

Bardziej niż styl Dana Browna, daje tu o sobie znać twórczość takich autorów jak już niegdyś na tym blogu wspominani: Giulio Leoni, Sabiha Al-Khemir, J.M. Sakka , czy Marc Levy. 

Adams napisał sześć książek o bardzo obiecujących tytułach - wszystkie (oraz ich cudne okładki) do zobaczenia na stronie autora. W języku polskim ukazały się jak do tej pory tylko dwie - Szyfr Aleksandra Wielkiego i Grota Skarbów. Obie te pozycje wchodzą w skład cyklu opowiadającego o przygodach Daniela Knoxa - nieustraszonego archeologa, egiptologa i płetwonurka.

Podczas spaceru po jednej z aleksandryjskich ulic Daniel dostrzega młodego sprzedawcę, posiadającego - na pierwszy rzut oka - bardzo wyjątkowe towary. Uwagę archeologa przyciąga misa, z której zgodnie z zapewnieniami sprzedawcy, jadł sam Aleksander Wielki. Knox nie ulega namowom chłopaka, chociaż podświadomie czuje, że trzyma w rękach coś unikatowego. Na skutek niepewności misa wymyka mu się z rąk, a spłoszony sprzedawca ucieka.  
Archeolog udaje się po pomoc do szefa wydziału Ministerstwa Kultury Egiptu i jednocześnie swego przyjaciela Omara Tafiqa i wspólnie dokonują szokującego odkrycia - misa która rankiem widział Knox, do złudzenia przypomina pokrywę od dzbanów, w których odkryto zwoje znad Morza Martwego.
W tym samym czasie lokalna policja dokonuje makabrycznego odkrycia - na pustyni jeden z przewodników odnajduje zmumifikowne zwłoki młodej dziewczyny - Koptyjki. Jest to już kolejna ofiara należąca do kościoła koptyjskiego.

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Remigiusz Mróz - "Turkusowe szale"


Remigiusz Mróz, Turkusowe szale;
Wydawnictwo Bellona,
Warszawa 2014




Dzień (bardzo) dobry!  
A dlaczego taki dobry? Jak już się domyślacie znalazłam się w czytelniczym niebie - dosłownie i w przenośni, a wszystko to za sprawą Remigiusza Mroza (autora - jak powszechnie wiadomo - skazanego na moje dożywotnie uwielbienie).

Kariera Remigiusza Mroza, który to szturmem wziął serca czytelników, blogerów i fejsbukowiczów rozwija się w zawrotnym tempie. Cóż mogę powiedzieć - cieszmy się, że jesteśmy świadkami budowania tak wspaniałej kariery pisarskiej, kiedy Mróz będzie odbierał Nike, my będziemy mogli rzec - "tak, byliśmy z Nim od początku!".

Zanim jednak Mrozanizm stanie się faktem, a Polska rozbrzmi kierowanym ku Tatrom modłom Nie ma pisarza nad Mroza, a my wszyscy jesteśmy jego prorokami, pozwólcie, że porozpływam się trochę nad kolejną genialną pozycją tegoż autora. Remigiusz Mróz kolejny raz rzuca nas w wir wydarzeń II wojny światowej. Tym razem towarzyszymy dzielnym pilotom 307 Nocnego Dywizjonu Myśliwskiego. Genialny pomysł! Niewyeksploatowana tematyka, szerokie pole do popisu i - nie ukrywajmy, ten dreszcz przeszywający każdego Polaka za każdym razem, kiedy mowa o dzielnych, polskich pilotach rozrzuconych na niebie IIwś.
Zacznę w tym wypadku od końca, a więc posłowia historycznego, w którym autor wyjaśnia niektóre z poruszanych kwestii, tłumaczy które wątki czerpie z historii, a co jest jedynie fikcją literacką. W posłowiu odnajdziemy szereg źródeł, przydatnych w pogłębianiu informacji o polskich lotnikach - nie tylko z 307! Mam zamiar - w miarę możliwości, sięgnąć po większość z przywołanych przez Remigiusza Mroza zbiorów i opracowań. Za posłowie więc niech będą autorowi dozgonne chwała i dziękczynienie. 
W Turkusowych szalach znajdziecie zderzenie dwóch światów - jeden z nich to irytujący herbaciarze, przekonani o konieczności "niańczenia" Polaków, a drugi to grupa wspomnianych polskich lotników - szaleni, narwani, skorzy do bójki i do butelki, kochający piękne kobiety patrioci o genialnym poczuciu humoru (oczywiście zbytnio to uprościłam - Brytyjczycy nie są tacy najgorsi, ale żeby się o tym dowiedzieć, trzeba przeczytać książkę!:) ).

Translate

Etykiety

#film (1) astronomia (4) hotchpotch (1) książki (61) recenzja (73) Serial (3) sztuka (2) zdjęcia (1)