sobota, 31 grudnia 2016

Wojciech Lada - "Polscy terroryści"


Terroryści czy patrioci? Po trupach do celu.

Książka Wojciecha Lady Polscy terroryści opisuje działania polskich rewolucjonistów z początków XX wieku.  Pierwszym, co z dużą siłą uderza czytelnika, jest ogrom pracy jaką w napisanie tej powieści historycznej włożył autor. Niemal każde wydarzenie opatrzone jest dokładną datą i lokalizacją, wielokrotnie przytaczane są tu fragmenty artykułów z ówczesnej prasy, notatki rewolucjonistów i zeznania aresztowanych, ilustracje z czasopism i zdjęcia przedstawionych postaci, a wszystko to uzupełnia kilkustronicowa bibliografia. Autor gromadzi tu informacje dotyczące zamachów organizowanych przede wszystkim przez bojówki Polskiej Partii Socjalistycznej, a bardzo szczegółowe dane (miejsca, daty, nazwiska, dokładna liczba ofiar) to gratka dla amatorów historii.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

"Inferno" - najwiekszy zawód 2016?

Rok 2016 obfitował w mocne pozycje na liście kinowych premier. Co prawda nie wszystkie z mojej listy "must see" obejrzałam, ale chyba nie przesadzę, jeśli już dziś wybiorę film który dla mnie okazał się zupełnym nieporozumieniem. Wiele tegorocznych premier o z góry założonej mocnej pozycji nie spełniło moich oczekiwań - chociaż nie jestem super-wytrawnym kinomanem i od Iluzji 2 oczekiwałam tylko super rozrywki, od Warcraft: Początek świetnego CGI, a wszelkie marvelowskie produkcje miały mnie jedynie zaskoczyć nieco bardziej niż poprzednie. Również Inferno podciągnęłam do kategorii "rozrywka", ponieważ jak mogliście przeczytać w jednym z wcześniejszych wpisów - nie oszalałam na punkcie nowej pozycji Dana Browna i od ekranizacji nie oczekiwałam niczego ponad to, co dostarczyła mi książka.

 
UWAGA - wpis może zawierać delikatne spoilery. Jeśli mimo wszystko chcesz obejrzeć Inferno - czytasz na własną odpowiedzialność.


Nie ukrywam, że na premierę filmu czekałam z lekką dozą ekscytacji. Nie ma co tu kryć - książka Browna nie jest wybitnym arcydziełem i na pewno nigdy do tego miana nie aspirowała, ale ciągle spełnia swoje podstawowe zadania literatury popularnej - przynosi rozrywkę i chwilowe oderwanie od codzienności. Dziś dostrzegam, że w recenzji Inferna mocno zaniżyłam jego rzeczywistą wartość, a owa refleksja nasunęła mi się właśnie po obejrzeniu filmu.
W porównaniu z niesamowicie byle jakim, infantylnym i przeraźliwie nudnym filmem, książka jest bardzo ekscytująca i trzymająca w napięciu. Ale po kolei.

sobota, 3 grudnia 2016

Zoo - serial dobry i zły


Pozostając jeszcze na moment w temacie dzikich zwierząt i odległej Botswany, chciałabym opowiedzieć o serialu, który "odkryłam" stosunkowo niedawno. Serialu, który można w całej jego naiwności i kiczowatości bezgranicznie pokochać lub szczerze znienawidzić.

Co stanie się z ludźmi, kiedy zwierzęta przyjdą odebrać to, co do nich należy, kiedy przyjdą walczyć o wolność i o... Ziemię? 

Tego dowiecie się dopiero w ostatnim odcinku drugiego sezonu, jednak aby tam dotrzeć, musicie przebrnąć przez szereg absurdalnych wydarzeń, irracjonalnych poczynań bohaterów i przede wszystkim dialogów wołających o pomstę do nieba. Nachalne zbiegi okoliczności pchają fabułę do przodu z niemal tytanicznym wysiłkiem, potykając się co rusz o własne stopy.
Serial ZOO jest thrillerem z elementami science - fiction i niezamierzoną komedią w jednym. Zwierzęta na skutek dziwnej mutacji zaczynają porozumiewać się telepatycznie, wykształcają w sobie myślenie przyczynowo - skutkowe na poziomie inteligentnego człowieka, a co więcej zaczynają współpracować i łączyć siły przeciwko ludzkości. Dzikie futrzaki zaglądają ludziom do lodówek, wykonują głuche telefony i knują, knują, knują...

czwartek, 1 grudnia 2016

Peter Allison - Ucieka tylko jedzenie


Peter Allison, Ucieka tylko jedzenie 
(Przezabawne, prawdziwe historie z życia przewodnika safari),
Hachette Polska, Warszawa 2013


 Witamy w afrykańskim buszu, gdzie zwierzęta są dzikie, turyści bywają nieokrzesani, a ucieka tylko jedzenie.



Każdy kto w dzieciństwie wiedział kim jest Alfred Szklarski czy Rudyard Kipling będzie zauroczony! 
W końcu, któż z nas będąc dzieckiem nie marzył o wskoczeniu w buty Tomka Wilmowskiego, porzuceniu szkoły, szarego bloku, zabłoconego podwórka i wyruszeniu w świat? Które dziecko oglądając z zapartym tchem niesamowite widowisko jakim w 1996 roku było Jumanji Johnstona nie zapragnęło przekopać zakurzonego strychu, w poszukiwaniu magicznej planszy?  I w końcu, kto z nas, dorosłych już ludzi, nie chciałby zobaczyć majestatycznego lwa, potrząsającego swą wspaniałą grzywą, wędrującego z uniesionym łbem rozległymi równinami któregoś z gorących, afrykańskich państw. Hej, przygodo!

O tym ile razy można powracać...

...do tego, co się kocha.

Ponad milionem mniej lub bardziej przyziemnych spraw które sprawiają mi radość, od zawsze górowało to, do czego stworzony został ten blog. Moje miejsce w sieci. Mój kawałek internetów.

Czytanie, pisanie, tworzenie, czynne uczestnictwo w szeroko pojętej kulturze. A przede wszystkim dzielenie się tym co piękne, tym co przynosi radość, przyjemność, spokój - choć na chwilę. 
Ostatnio z tym pisaniem i dzieleniem się było mi bardzo nie po drodze. A to studia, a to wyjazd, to znów świat podporządkowany gromadzeniu materiałów i pisaniu pracy magisterskiej. Słowem, setki drobnych spraw które rozpraszały mnie  skutecznie - krok po kroku odciągały od tego co lubię, do tego co muszę, co powinnam i czego się oczekuje.

czwartek, 14 kwietnia 2016

Craig Russell - "Baśniowy morderca"



Craig Russell, Baśniowy morderca;
Fabryka Kryminału, 
Warszawa 2011


Ehh, co mnie właściwie tak bardzo ciągnęło do tej pozycji? Dlaczego tak się ekscytowałam wiedząc, że książka jest już w drodze do mnie, że lada dzień będę ją mieć? Co lub kto sprawił, że od dłuższego czasu figurowała na mojej tajnej liście "zakup, wymacaj, przeczytaj, trzymaj na półce do śmierci"?

No i nareszcie ją mam. Przeczytałam. I... czuję niedosyt. Tak, to była jedna z tych książek, na którą czytelnik się zbyt długo nastraja, a potem unosi prawą brew, nadyma policzki niczym wściekły chomik i wydaje z siebie przeciągłe "pfffffffttttt".


Craig Russell (zdawać by się mogło) zna tematykę zbrodni i śledztw policyjnych od podszewki - wszak sam poszczycić może się karierą funkcjonariusza! Dla niektórych - ok, ok, - dla mnie, jest to sygnał zapowiadający dobrą książkę i autora poruszającego się w temacie niczym smukły jesiotr po dnie Bałtyku. Znaczy, sprawnie. Mimo to, czegoś brakowało. W opisach zbrodni, w przedstawieniu głównego bohatera (a przecież komisarza policji!), w próbie zobrazowania psychiki szaleńca, w tworzeniu portretu psychologicznego, w ukazaniu kobiet-funkcjonariuszek hamburskiej policji. Hasło przewodnie lektury: brak.  

Głównym bohaterem Baśniowego mordercy (inny tytuł: Brat Grimm) jest jak już wspominałam funkcjonariusz hamburskiej policji w stopniu komisarza - Jan Fabel. Dobry glina, rozwodnik próbujący ułożyć sobie życie na nowo, w stosunku do swych podwładnych bardzo wyrozumiały i... opiekuńczy? Chyba tak można powiedzieć. Przedstawiony powyżej w wielkim uproszczeniu Fabel, rozwiązuje sprawę seryjnych morderstw. Ofiary zdają się być przypadkowe, ale oczywiście jak zawsze w takich przypadkach bywa - nie są.
Wkrótce okazuje się, że każde z morderstw skrywa w sobie klucz do kolejnego - do jego zrozumienia, rozpoznania ofiary, a nawet do powstrzymania serii bestialskich mordów! Rozwiązanie nie jest jednak oczywiste, na niekorzyść funkcjonariuszy działa również upływający czas, czego skutkiem są kolejne śmiertelne ofiary.

środa, 13 kwietnia 2016

Will Adams - "Grota Skarbów"


Will Adams, Grota skarbów;
Wydawnictwo Albatros,
Warszawa 2010


Will Adams to młody i zdolny autor, przez wielu porównywany do Dana Browna. Osobiście nie pokusiłabym się o taką ocenę, jednak należy przyznać, że w Grocie Skarbów można się dopatrzeć odrobiny Brown'owskiej iskry. 

Bardziej niż styl Dana Browna, daje tu o sobie znać twórczość takich autorów jak już niegdyś na tym blogu wspominani: Giulio Leoni, Sabiha Al-Khemir, J.M. Sakka , czy Marc Levy. 

Adams napisał sześć książek o bardzo obiecujących tytułach - wszystkie (oraz ich cudne okładki) do zobaczenia na stronie autora. W języku polskim ukazały się jak do tej pory tylko dwie - Szyfr Aleksandra Wielkiego i Grota Skarbów. Obie te pozycje wchodzą w skład cyklu opowiadającego o przygodach Daniela Knoxa - nieustraszonego archeologa, egiptologa i płetwonurka.

Podczas spaceru po jednej z aleksandryjskich ulic Daniel dostrzega młodego sprzedawcę, posiadającego - na pierwszy rzut oka - bardzo wyjątkowe towary. Uwagę archeologa przyciąga misa, z której zgodnie z zapewnieniami sprzedawcy, jadł sam Aleksander Wielki. Knox nie ulega namowom chłopaka, chociaż podświadomie czuje, że trzyma w rękach coś unikatowego. Na skutek niepewności misa wymyka mu się z rąk, a spłoszony sprzedawca ucieka.  
Archeolog udaje się po pomoc do szefa wydziału Ministerstwa Kultury Egiptu i jednocześnie swego przyjaciela Omara Tafiqa i wspólnie dokonują szokującego odkrycia - misa która rankiem widział Knox, do złudzenia przypomina pokrywę od dzbanów, w których odkryto zwoje znad Morza Martwego.
W tym samym czasie lokalna policja dokonuje makabrycznego odkrycia - na pustyni jeden z przewodników odnajduje zmumifikowne zwłoki młodej dziewczyny - Koptyjki. Jest to już kolejna ofiara należąca do kościoła koptyjskiego.

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Remigiusz Mróz - "Turkusowe szale"


Remigiusz Mróz, Turkusowe szale;
Wydawnictwo Bellona,
Warszawa 2014




Dzień (bardzo) dobry!  
A dlaczego taki dobry? Jak już się domyślacie znalazłam się w czytelniczym niebie - dosłownie i w przenośni, a wszystko to za sprawą Remigiusza Mroza (autora - jak powszechnie wiadomo - skazanego na moje dożywotnie uwielbienie).

Kariera Remigiusza Mroza, który to szturmem wziął serca czytelników, blogerów i fejsbukowiczów rozwija się w zawrotnym tempie. Cóż mogę powiedzieć - cieszmy się, że jesteśmy świadkami budowania tak wspaniałej kariery pisarskiej, kiedy Mróz będzie odbierał Nike, my będziemy mogli rzec - "tak, byliśmy z Nim od początku!".

Zanim jednak Mrozanizm stanie się faktem, a Polska rozbrzmi kierowanym ku Tatrom modłom Nie ma pisarza nad Mroza, a my wszyscy jesteśmy jego prorokami, pozwólcie, że porozpływam się trochę nad kolejną genialną pozycją tegoż autora. Remigiusz Mróz kolejny raz rzuca nas w wir wydarzeń II wojny światowej. Tym razem towarzyszymy dzielnym pilotom 307 Nocnego Dywizjonu Myśliwskiego. Genialny pomysł! Niewyeksploatowana tematyka, szerokie pole do popisu i - nie ukrywajmy, ten dreszcz przeszywający każdego Polaka za każdym razem, kiedy mowa o dzielnych, polskich pilotach rozrzuconych na niebie IIwś.
Zacznę w tym wypadku od końca, a więc posłowia historycznego, w którym autor wyjaśnia niektóre z poruszanych kwestii, tłumaczy które wątki czerpie z historii, a co jest jedynie fikcją literacką. W posłowiu odnajdziemy szereg źródeł, przydatnych w pogłębianiu informacji o polskich lotnikach - nie tylko z 307! Mam zamiar - w miarę możliwości, sięgnąć po większość z przywołanych przez Remigiusza Mroza zbiorów i opracowań. Za posłowie więc niech będą autorowi dozgonne chwała i dziękczynienie. 
W Turkusowych szalach znajdziecie zderzenie dwóch światów - jeden z nich to irytujący herbaciarze, przekonani o konieczności "niańczenia" Polaków, a drugi to grupa wspomnianych polskich lotników - szaleni, narwani, skorzy do bójki i do butelki, kochający piękne kobiety patrioci o genialnym poczuciu humoru (oczywiście zbytnio to uprościłam - Brytyjczycy nie są tacy najgorsi, ale żeby się o tym dowiedzieć, trzeba przeczytać książkę!:) ).

piątek, 4 marca 2016

N. M. Kelby - Ten słynny kostium



N. M. Kelby, Ten słynny kostium;
Wydawnictwo: Miedzy Słowami
Kraków 2015






Jackie Kennedy - kobieta nieskazitelna, Pierwsza Dama, Żona, ikona mody lat 60. i 70. - zawsze w centrum uwagi, w świetle reflektorów. To jednak nie żona JFK została główną bohaterką książki. Jest nią bowiem jedna z szwaczek pracowni krawieckiej Chez Ninon - Kate.

Kate przybyła do Stanów z Irlandii, w której pozostawiła dom rodzinny i ukochanego ojca. Szycie jest całym jej życiem, a szycie dla tak wyjątkowej osoby jaką jest żona prezydenta Kennedy'ego to dodatkowy zaszczyt. Całe życie Kate skupia się wokół pracy, która jest nie tylko obowiązkiem, ale przede wszystkim ukochaną pasją.

środa, 24 lutego 2016

Dan Brown - Inferno



Dan Brown - Inferno;

Wydawnictwo Sonia Draga
Katowice 2014, wydanie II





Po Kodzie Leonadra da Vinci, Zaginionym symbolu, a już po Zwodniczym punkcie ostateczne powzięłam decyzję o trzymaniu się od twórczości Dana Browna na odległość. Nie, żeby nie wciągała - bo przecież jest wręcz przeciwnie! Po prostu jego książki są chyba najdokładniejszym obrazem tego, co nazwać możemy ostatecznym wykwitem literatury popularnej (masowej). A któż z nas radośnie merdając ogonkiem, nie bez sprzeciwu, ba - nawet z własnej woli zaliczy się do masy? No właśnie.
(Nie)stety podstawowa funkcja literatury popularnej zadziałała i na mnie - przyciągnęła i... wciągnęła. 

Inferno - bo o nim mowa, jak wszyscy wiedzą jest kolejnym utworem opisującym przygody odważnego i genialnego profesora Uniwersytetu Harvarda - Roberta Langdona. Przyznam, że w swej dziecinności marzę o byciu Langdonem - wykładać historię sztuki i ikonografię, mieć dostęp do każdego - nawet najlepiej strzeżonego artefaktu w każdym miejscu na Ziemi, jednym telefonem załatwiać prywatne wizyty w muzeach i zabytkach na całym świecie. I jak Robert - mieć ejdetyczną pamięć - prawdziwe Błogosławieństwo przez wielkie B! 

czwartek, 4 lutego 2016

Amelie Nothomb - Rtęć


Amelie Nothomb, Rtęć;
Wydawnictwo MUZA SA, Warszawa 2005




Amelie po raz kolejny zaskakuje!
O czym jest ta książka? No właśnie... O szczęściu? Nieszczęściu? O miłości zdolnej do okrutnych czynów? O prawdzie, która chce wzbić się ponad zakrzepłe kłamstwo? O przyjaźni? O uwięzieniu, czy o walce?

Z pomocą przychodzi niezastąpiona tylna okładka (Tak, wiem - okładka jest tylko jedna - ale sami wiecie jak brzmi "tylna okładzina"...):

Rtęć jest opowieścią o występnych namiętnościach i zbrodniach z miłości.

Och żeby to takie proste było!   


W akcję utworu wprowadza nas kartka z pamiętnika Hazel - młodej dziewczyny uratowanej z bombardowania jej rodzinnego miasta. Jej obrońcą jest stary kapitan - Omer Loncours, który zabiera dziewczynę na małą wysepkę Mortes - Frontieres i tam chroni przed światem. Dlaczego drobna, krucha Hazel musi pozostać w ukryciu, odseparowana od ludzi? Jak dowiadujemy się już na początku utworu dziewczyna w czasie nalotu została oszpecona - jej twarz była potwornie zdeformowana. 
Od pięciu lat każdy dzień spędza sama, lub z kapitanem, a jedyną atrakcją domu na Mortes - Frontieres jest bogato wyposażona biblioteka. Dziewczyna przestaje wychodzić z pokoju, podupada na zdrowiu. Wtedy to na wyspę zostaje wezwana pielęgniarka z pobliskiego miasteczka Noeud - Francoise Chavaigne. Francoise z przerażeniem odkrywa okrutną intrygę, usnutą przed wieloma laty przez starego kapitana o bardzo niezwykłym i niepokojącym spojrzeniu na świat. 

Translate

Etykiety

#film (1) astronomia (4) hotchpotch (1) książki (61) recenzja (73) Serial (3) sztuka (2) zdjęcia (1)