poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Wiesław Adamczyk - "Kiedy Bóg odwrócił wzrok"



Wiesław Adamczyk, Kiedy Bóg odwrócił wzrok;
Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2010



Dość długo zabierałam się do napisania kilku słów o tej książce, chociaż przeczytałam ją jeszcze na początku maja. Trudno jest mi oceniać książki będące czyimiś wspomnieniami - zawsze wtedy czuję się jakbym oceniała ich postępowanie, zachowania, życie - tak było, kiedy pisałam o Czarnych sezonach profesora Michała Głowińskiego, tak będzie i teraz.

Historia pana Wiesława rozpoczyna się od idyllicznych opisów domu rodzinnego i atmosfery dzieciństwa. Z szacunkiem i wielką czułością wspomina autor swego ojca - oficera Wojska Polskiego, pierwsze wspólne polowanie, opowieści o bitwach i królach, wieczorne rozmowy. Z szczerą miłością wyczuwaną w każdym słowie pisze o swojej kochającej matce i dwójce starszego rodzeństwa.

Szczęśliwe dzieciństwo kończy się, kiedy do ich wiejskiej posiadłości wkraczają żołnierze Armii Czerwonej. Ojciec bierze udział w kampanii wrześniowej i wszelki słuch o nim ginie. Mama pana Wiesława przewidziała los, który czeka rodziny polskich oficerów i od dawna przygotowywała suchary, a w stare ubrania wszywała drobne kosztowności. Na spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy mieli tylko kilka chwil. W tym opisie najbardziej zapada w pamięć fragment, w którym mały Wiesiu chce zabrać ze sobą ukochane książki i zapałki. Z wiadomych względów nie może wwieźć swoich książek do Związku Radzieckiego, dziwi go jednak, dlaczego nie wolno mu zabrać zapałek. Funkcjonariusz wykrzykuje, że w pięknej, ogromnej Rosji jest WSZYSTKO! Nawet zapałki są. Jak się później okazuje, nie ujrzy on tak prostych i ułatwiających życie przedmiotów jak najzwyklejsze zapałki, przez kolejne 10 lat.

To wtedy mały Wiesław i jego rodzina widzą swój dom po raz ostatni. Rozpoczyna się dziesięcioletnia tułaczka, którą autor nazwał w swych wspomnieniach odyseją dzieciństwa.


Do ZSRR są przewożeni w tragicznych warunkach.


Zbliżają się do granicy, wszyscy czują, że to pożegnanie z Ojczyzną. Ktoś intonuje hymn Polski.


Potem wszyscy zaczynają śpiewać razem.


Jeszcze Polska nie zginęła...  


Pieśń wznosi się ze wszystkich wagonów, pod niebo Nieludzkiej Ziemi.


Nagle pociąg się zatrzymuje. Słychać strzały...



Wspomnienia spisane przez Wiesława Adamczyka rozciągają się na okres pobytu w ZSRR, częstych przenosin z jednego miejsca na drugie, trudów życia codziennego, troski o życie własne i rodziny, ucieczkę do Persji, a potem do Libanu, rozdzielenie z najbliższymi, służbę brata w armii generała Andersa, ale tym co wysuwa się na pierwszy plan jest ogromna miłość matki do dzieci, rodzeństwa do siebie nawzajem, tęsknota za domem i na prawdę ciężkie warunki, z jakimi musiał zmagać się pan Wiesław od 6 do 16 roku życia.


Kiedy Bóg odwrócił wzrok, to niezwykle pouczający podręcznik historii naszych rodaków, którzy z dnia na dzień stracili wszystko i zmierzyć musieli się sytuacjami, które dziś trudno nam sobie nawet wyobrazić.


Książka uczy pokory, uczy jak docenić to, co mamy, pokazuje jak wiele znaczy wolność i jak ważne jest poczucie przynależności do swej - dziś już niepodległej i często niedocenianej - ojczyzny.
Bardzo dziękuję autorowi, za to, że znalazł w sobie tyle siły. by przeżyć to wszystko raz jeszcze i nam o tym opowiedzieć.

Nie chcę mówić, że każdy powinien mieć ją na półce, bo to nie jest ot taka zwyczajna książka. To przecież spisane na kartkach życie pana Wiesława Adamczyka i jego rodziny.

Nad losami rodziny Adamczyków wypłakałam morze łez, podobnie jak moja mama, której tę książkę podrzuciłam do przeczytania.


Jest to na pewno lektura, którą należy poznać. Zaufajcie mi, na pewno nigdy nie będziecie żałować, że po nią sięgnęliście.

12 komentarzy:

  1. Czytania wspomnień kresowych nigdy za wiele, by nie zapomnieć o trudnych losach naszego narodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W stu procentach zgadzam się z tym zdaniem!

      Usuń
  2. Ta lektura idealnie wpisuje się w moje gusta czytelnicze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej polecam. Dzięki tej lekturze wiele można się nauczyć - nawet w dzisiejszych realiach politycznych.

      Usuń
  3. Z chęcią przeczytam, choć już wiem, że muszę przygotować chusteczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie! Sama ryczałam jak bóbr - nie tylko nad losem głównego bohatera i jego rodziny, ale też innych na krótko przywoływanych postaci. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
  4. Zwróciłam uwagę na tę książkę, gdy tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach. Mam wrażenie, że jej tytuł wiernie oddaje to, co mogę w niej przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kiedyś po nią sięgniesz i porównamy opinie.

      Usuń
  5. Bardzo chciałabym przeczytać tą książkę

    OdpowiedzUsuń
  6. zgadam sie z opisem, plakalem tygodniami, sledze miejsca gdzie przebywal Wiesiu, dzieki wspanialej rodzinie , ktora ich odnalazla i sciagnela do Ameryki dobrze sie skonczylo, maze by poznac tego czlowieka , i posluchac na zywo . naprawde super ksiazka, spieszylem sie z pracy zeby dokonczyc ja czytac, szacunek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zgadzam się - cudownie byłoby posłuchać Pana Wiesława na żywo! Bardzo dziękuje za odwiedziny i wypowiedź. Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń

Dziękuję za komentarz!

Translate