sobota, 9 sierpnia 2014

Roberto Bolaño - "Monsieur Pain"




Roberto Bolaño, Monsieur Pain;
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA,
Warszawa 2010



Coś wspaniałego! 

Ta książka jest genialna w swej niezrozumiałości! 

Szaleństwo, ciężkie i wilgotne powietrze Paryża, podejrzane praktyki lekarskie, powszechne niezrozumienie, rozczarowanie i przeszywająca samotność kipią dosłownie z każdej kartki!

Czytam tę króciutką książeczkę już drugi raz i ciągle jej nie rozumiem, co czyni ją dla mnie jeszcze bardziej wyjątkową i tajemniczą. Na pewno sięgnę po nią po raz kolejny, z nadzieją, że zrozumiem chociaż odrobinę więcej niż poprzednio. 




Ale o co tyle zamieszania?
No właśnie... o co?


Monsieur Pain jest książką, zagadkową - to jedyne co jest pewne.

Czyta się ją szybko, pozornie wszystko rozumiejąc. Dopiero po odłożeniu jej na bok, rodzą się pytania - O czym jest ta książka? Kim są ci ludzie? Co tam się właściwie wydarzyło?


Przez cały czas mam nieodparte wrażenie, że taką książkę mógł napisać człowiek o osobowości na pół Salvadora Dalego, na pół Franza Kafki.

Wydarzenia w których bierze udział główny bohater - Pierre Pain, śledzimy jakby przez mgłę. Podobnie z resztą widzi je on sam. Pierre jest mesmerystą - uczniem Franza Antona Mesmera, twórcy koncepcji o magnetyzmie zwierzęcym i pseudonauki od jego nazwiska zwanej mesmeryzmem (polegała na przekonaniu o tym, że ludzki organizm wytwarza fluidy, odpowiedzialne za nasze emocje i uczucia).
Pewnego dnia zostaje poproszony o zajęcie się przypadkiem monsieur Vallejo, którego męczy wysoka gorączka i nieustająca czkawka. Błahostka - można pomyśleć. Niestety śladem Pierre'a podążają dwaj tajemniczy Hiszpanie, którzy za wszelką cenę starają się pokrzyżować mu plany. Ciągle śledzony i obserwowany czuje się osaczony - we własnym mieście! W Paryżu! Przez dwóch Hiszpanów!


Nie zapalając światła, możliwie najciszej wszedłem po schodach i zamknąłem sie w swoim pokoju. Już w łóżku, podgrzawszy na kuchence herbatę, zauważyłem, że od wczoraj pojawiły się nowe elementy mogące naruszyć codzienny porządek. To ruch, pomyślałem. Krąg otwiera sie w najmniej spodziewanym momencie. (...) Kwiecień, pomyślałem. Nowy cykl życiowy.


 Dochodzi do konfrontacji, której wyników Pierre się nie spodziewał. Niestety wydarzenia coraz bardziej się gmatwają. Bliscy znajomi znikają, dawno zapomniani wracają, w Paryżu dzieją się podejrzane rzeczy. Pain trafia w miejsca i robi rzeczy o które sam by siebie nie podejrzewał. Ktoś ciągle stara się mu zabiec drogę, przeszkodzić w działaniu. A wszystko to dzieje się w atmosferze tajemnicy, ciągłych niedomówień, niezrozumienia. Niskie i kręte korytarze szpitala w którym leży Monsieur Vallejo, zaczynają przekładać się na całą książkę. Rozciągają się i wiją niczym labirynt, ściany się zaciskają dusząc nas i bohatera, a czytelnik czuje się dziwnie ciężko - przytłoczony atmosferą wydarzeń i życiem Pierre'a, dziwnie niedoinformowany i zagubiony - tak samo jak główny bohater.
Życie Pierre'a przeplata się z niepokojącymi wizjami, snami. Napięta atmosfera i niepokój drżący w powietrzu towarzyszy nam do ostatniej kartki.


- Ale nic panu do Vallejo. Dla powszechnego dobra.
- Powszechne dobro - westchnął ten drugi - piękna figura: pańskie dobro i dobro każdego z nas... Harmonia... Równowaga... Stabilizacja sfer... Tunele znów pełne... Uśmiechy...




Historia przepełniona poetyckością, melancholią, smutkiem i... jakimś nienazwanym uczuciem na pograniczu współczucia i niepokoju.


Wniosków i wyjaśnień szukać jednak należy w treści utworu, nie w jego zakończaniu - bo zakończenie niczego nie wyjaśnia.




Ja szukam dalej - także i Was zachęcam do czytania i dzielenia się wnioskami na temat tej króciutkiej książki. 

8,5 / 10

8 komentarzy:

  1. Oj tak, Kafka zapewne polubiłby tę historię (może gdyby żył dłużej, sam by ją napisał). ;) Czytałam ją jakiś czas temu i mam do niej podwójny sentyment: to pierwsza książka tego autora, po jaką sięgnęłam, i jedna z pierwszych książek, o których pisałam na blogu. A ten oniryczny nastrój pamiętam do dziś. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekonałyście mnie do lektury tej książki. Zapisałam sobie jej tytuł i dopisałam do listy ,,Przeczytaj, koniecznie!".

      Usuń
    2. @kasjeusz - O tak, ten dziwny, niepokojący nastrój to coś o czym trudno zapomnieć. I obraz przemoczonego, szarego Paryża widziany oczami Paina... ;)

      Usuń
    3. @Franca - Serdecznie polecam i liczę na to, że też Ci się spodoba. Tylko nie czytaj opisu z tylnej okładki, bo poczujesz się zawiedziona. Najlepiej po prostu zacznij od lektury książki. :) Pozdrawiam! :*

      Usuń
  2. Ja jeszcze ani razu nie czytałam tej książki. Jakoś nie przepadam za otwartymi zakończeniami, ale może kiedyś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dość ciężka, przytłaczająca - chociaż ma niewielka objętość potrafi nieźle wymęczyć. I ta rzeczywistość, niczym wyrwana z majaczenia osoby ciężko chorej i powalonej wysoka gorączką... Mimo wszystko bardzo mi sie podobała, ale jeśli nie poczułaś od razy tego wewnętrznego "muszę przeczytać sama" to masz racje, na razie poczekaj z czytaniem "Monsieur Pain". ;)

      Usuń
  3. To teraz łap za "Amulet" Bolano, o którym pisałam u siebie, sądzę, że tez nie pożałujesz :) A ja muszę się rozejrzeć za "Monsieur"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paul Russell nie zawiódł, więc jeśli polecasz to na pewno się skuszę. ;)

      Usuń

Dziękuję za komentarz!

Translate