piątek, 22 sierpnia 2014

Półeczka sierpniowo - wrześniowa


Dzisiejsza półeczka jest wynikiem:
a) udanych zakupów na matras.pl 
b) promocji Świata Książki
c) książkowych wymian w najgłębszych czeluściach internetu


Zacznijmy więc po kolei:


Matras kocham za promocje, ale jeśli chodzi o zakupy - to tylko w internecie!





1. Elżbieta Cherezińska - Korona Śniegu i Krwi, musiałam podjąć iście męską decyzje - Gra o Tron, czy Korona... - padło na tę drugą i mam nadzieje, że się nie zawiodę. 

2. Philippa Bregory - Władczyni rzek
3. Philippa Gregory - Biała Królowa
4. Philippa Gregory - Biała Księżniczka
Obiecałam sobie, że zacznę czytać te książki, dopiero kiedy skompletuję na półce całą serię - czekam więc na kolejną promocję w matrasie, żeby nie zbankrutować.

A może któraś z Was ma i chce pozbyć się Córki twórcy królów i Czerwonej królowej za mniejszą niż matrasowa stawkę? Jeśli tak to koniecznie dajcie znać! :)
5. Sabiha Al Khemir - Błękitny Manuskrypt, oby treść była tak piękna jak okładka. A może znacie i polecacie?


6. Jane Austen - Duma i Uprzedzenie, nareszcie ją mam i jestem prze-szczęśliwa. Do tej pory męczyłam się nad oryginalną wersją językową, tym razem pójdzie lepiej! ;)

7. Philippe de Gaulle (Rozmowy z Michelem Tauriakiem) - De Gaulle, mój ojciec / tom I i tom II, każdy z tych 576 stronicowych tomów wyniósł mnie zawrotne 8,56 zł. Grzechem byłoby nie skorzystać z takiej okazji.



Przyznam, że Korona Śniegu i Krwi to pozycja którą jestem najbardziej zainteresowana i wprost nie mogę się doczekać czytania! :)






Po Matrasie przyszedł czas na Świat Książki, do którego uwielbiam zaglądać ze względu na przemiłą i pomocną obsługę. Nigdy nie wychodzę z pustymi rękami, tak było i tym razem. Tutaj dla odmiany nie mam zamiaru zapędzać się w kupowanie na ich stronie internetowej - w zupełności wystarcza mi świetna księgarnia.




8. Daniel Levin - Prawo Koloseum, thriller historyczny - czuje, że będzie e-p-i-c-k-i! W dodatku jestem italofilem, jeśli coś ma Koloseum w tytule i na okładce, nie myślę dwa razy.

9. Antonio Hill - Lato martwych zabawek, Barcelona, inspektor policji i autor - psycholog. Sprawdźmy!

10. Andrew Gross - Nie oglądaj się, powieść sensacyjna.

11. Gregg Hurwitz - Nie ufaj nikomu, miejmy nadzieję, że nazwisko nie zawiedzie.

12. Sławomir Koper - Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej, fragmenty przeczytane na drugim roku, z niekończących się kserówek zawładnęły moim sercem (szczególnie pani Beckowa i miłosne podboje Piłsudskiego).



A na koniec - internetowe wymiany, czyli książki przypadkowe, po których zupełnie nie wiem czego się spodziewać:





13. Markus Heitz - Ritus

14. Edgar Allan Poe - Opowieści miłosne, groteski i makabreski

15. Frigyes Karinthy - Podróż wokół mojej czaszki, przyznam że mocno mnie intryguje.

16. Jarosław Grzędowicz - Księga jesiennych demonów, nareszcie Grzędowicz!

17. David Moody - Amok, przyznam, ze okładka ciekawa, na pewno zwracająca uwagę.

18. Dariusz Rekosz - Szyfr Jana Matejki, nie oczekuję zbyt wiele, co najmniej czegoś zbliżonego do Kodu Leonarda (czy proszę o zbyt wiele?)


19. Raymond A. Moody - Życie po życiu, autor jest doktorem filozofii i medycyny - połączenie godne uwagi. ;)

20. Jean-Pierre Salgas - Witold Gombrowicz lub ateizm integralny, liczę na dobrą lekturę


21. Anatol France - Bogowie łakną krwi, okładka piękna, tematyka rewolucji francuskiej, czego chcieć więcej?


22. Suzanne Collins - Igrzyska Śmierci, tutaj również zamierzam zacząć dopiero kiedy skompletuję serię - coś? Ktoś?






Jak widać ręce mam pełne roboty. ;)

Zacznę od Korony..., a co polecacie na dalszą lekturę?

Które z tych pozycji macie, znacie, lubicie?

Każda podpowiedź jest pomocna! ;)

czwartek, 21 sierpnia 2014

Paul Russell - "Zmyślone życie Siergieja Nabokowa"



Paul Russell, Zmyślone życie Siergieja Nabokowa;
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA;
Warszawa 2013




Dość często zaglądając na Wasze blogi zapisuję sobie tytuły książek, które koniecznie muszę przeczytać w najbliższym czasie. Tak właśnie było, kiedy na blogu Edyty z Zapisków spod poduszki znalazłam recenzję Zmyślonego życia Siergieja Nabokowa. Nawet nie jestem do końca pewna, co tak na prawdę sprawiło, że zapragnęłam tej książki niczym jakiegoś drogocennego skarbu. Czy to okładka, czy przyprawiające o drżenie nazwisko Nabokow - nie wiem. Wiem natomiast, że było warto.



Siergieja Nabokowa poznajemy jako 43-letniego mieszkańca bombardowanego przez RAF Berlina. Kiedy pewnego razu w pracy zdobywa się na stwierdzenie: Mimo wszystko Anglia jest najbardziej cywilizowanym krajem na świecie, zostaje oskarżony o rozpowszechnianie wywrotowych haseł. Zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji, rozumie, że wkrótce zostanie aresztowany - nie wie jednak jak szybko to nastąpi - postanawia więc spisać swoje wspomnienia.

Siergiej - odkąd pamięta, żył w cieniu swego genialnego brata. Urodził się, jak sądził - zbyt szybko, bo 11 miesięcy po Vladimirze. Był krótkowzrocznym, niezdarnym, leworęcznym, jąkającym się homoseksualistą, co było przyczyną niechęci ze strony rodziny i znajomych. Dzięki wielokrotnym retrospekcjom i pierwszoosobowej narracji możemy zobaczyć świat oczami niechcianego, zawiedzionego dziecka, nieszczęśliwego i odrzuconego młodzieńca i w końcu mężczyzny uwikłanego w zadymiony, duszny i lepki świat paryskich kawiarenek, zaciemnionych uliczek i miejsc w których paląc opium gromadzili się najwybitniejsi przedstawiciele bohemy artystycznej tamtych czasów.

Przez stronice książki przewijają się sylwetki wspaniałych artystów i osobistości początku XX wieku - Vladimir Nabokow, Pavel Tchelitchew, Sergei Pavlovich Diaghilev, Pablo Picasso, Gertrude Stein, Jean Cocteau, a nawet Coco Chanel.


Pavel Tchelitchew i Charles Henri Ford
Pavel Tchelitchew, Skull



Świat widziany oczami Siergieja Nabokova jest dość niecodzienny. Pierwsze miłości, odrzucenia, ekscentryczny wujek Ruka, próby wyleczenia z homoseksualizmu, życie w porządnej, arystokratycznej rodzinie w carskiej Rosji, wyjazdy do wiejskich posiadłości, rosyjskie teatry, słynny balet, w końcu brutalną rewolucję. Widzimy zimne, podłe wręcz oblicze Vladimira Nabokowa, ciagłe odrzucanie brata, brak kontaktu i bliskości tak potrzebnej zawsze odpychanemu Siergiejowi.  
 

Jean Cocteau

Po ucieczce z Rosji Siergiej przebywa w Wielkiej Brytanii, Paryżu i Niemczech - bezwstydny i pełen opiumowego dymu Paryż, jego upadek moralny, podejrzane miejsca, wybitni mieszkańcy, imigranci - wszytko to bez reszty pochłania młodego Nabokowa, samotnego, opuszczonego, jedynie chwilami przeżywającego prawdziwą miłość i szczęście.


Nie było zaczarowanej różdżki Wróżki Bzu. Całe życie przeżyte w nierzeczywistości jest diabelnie trudnym dziedzictwem do odkręcenia.

Nawet na obczyźnie Vladimir nie potrafi wyciągnąć do brata przyjaznej dłoni. Studia na Cambridge przynoszą nowe doświadczenia, znajomości, nowe miłości, jedynie relacje braci pozostają bez zmian.

Jeśli życie zapomnianego brata Vladimira Nabokova wyglądało tak, jak przedstawił je w swej książce Paul Russell, musiał być on - pomimo chwilowych radości - niesamowicie samotnym i nieszczęśliwym, ale wolnym człowiekiem.



Zawsze uciekamy - od osób, od uczuć, od krajobrazów, od sposobu życia. Muzyka i taniec, sztuki, które kocham najbardziej, są niczym innym jak tylko ucieleśnieniem nieustannej ucieczki wyrażonej wzmożonym dźwiękiem i ruchem; wybrzmiewająca nuta, śmiały wyskok znika sprzed naszych oczu, by zostać w sercu,
ale czy na zawsze?



Po tej lekturze obraz Siergieja na pewno pozostaje w sercu na zawsze. Historia momentami zabawna, momentami przeraźliwie smutna i bolesna, na pewno warta poznania i zauroczenia się w każdym zdaniu.



8/10


środa, 20 sierpnia 2014

Jean Michel Sakka - "Śmierć w cieniu piramid"



Jean Michel Sakka, Śmierć w cieniu piramid;
Przedsiębiorstwo Wydawnicze Rzeczpospolita;
Warszawa 2008




(...) Tam, gdzie zmarli nie mogli się odrodzić i gdzie deszcz poczerniał od martwych skarabeuszy.



W książce Śmierć w cieniu piramid znaleźć możemy wszystko... i nic. Wydarzenia o bardzo małym stopniu prawdopodobieństwa i bohaterowie różniący się od siebie pod każdym możliwym względem - łącznie z kwestią religii i przynależności kulturowej odrobinę zniechęcają do czytania - podobnie jak bardzo prosty, wręcz toporny język. 
Nie obrażając nikogo - jest to książka nadająca się w sam raz na amerykański rynek - akcja, odrobina tajemnicy, szczątkowy realizm, garść historii, znane nazwiska i zakończenie wywołujące na twarzy grymas zaskoczenia i wzruszenia zarazem. Myślę jednak, że polski czytelnik od książki oczekuje  czegoś więcej niż "zapchania" wolnego czasu lekką lekturą.


Na kartach tej książki stają ze sobą do walki światowej klasy egiptolodzy, genetyk i islamscy fundamentaliści. Konflikt rozpoczyna się dokonaniem odkrycia, które na zawsze zmienić ma postrzeganie człowieka i jego pochodzenia, a także zaważyć na losach całego świata. Uwikłanie w tę historię Dalajlamy, Howarda Cartera i tajemniczych egipskich rytuałów wywołuje - przynajmniej u mnie - pobłażliwy uśmiech i krótką myśl - "czego to jeszcze nie wymyślą, żeby powtórzyć sukces Dana Browna".

Wielka tajemnica ludzkości zapisana została w grobowcu Tutenchamona i - o dziwo - niewielu udało się ją odkryć. Zagadkę udało się rozszyfrować Dalajlamie, który niestety wkrótce po tym ginie, zasztyletowany w paryskim metrze. Marne wskazówki i dziwna przesyłka tybetańskiego mnicha trafiają w ręce francuskiego genetyka, badającego śmierć Tutenchamona.



Ja jeden mogłem otworzyć oko Horusa. Widzę, że prowadzi do drzwi, od których stroni Re. Za światłem jest tylko mrok. Widzę Boga, który wyrasta ponad innych Bogów. Tyś jest Wschodem, tyś jest Zachodem, kiedy wkraczasz do owego Królestwa, widzę, jaką podążyłaś drogą po deszczu. Widzę, że stąpasz w swych białych sandałach po nekropolii Chepre. Nie możesz pokonać tego Boga magiczną mocą swych zaklęć. Widzę, że zakazuje żyjącym wypowiadać twe imię na tej ziemi. Widzę, że będziesz martwym ciałem, które nie zazna zadowolenia.


W podejrzanych okolicznościach ginie wybitny francuski egiptolog. Oczywiste wydaje się to, że popełnił samobójstwo - jednak nagrania z kamer w jego gabinecie mówią zupełnie co innego. Jego pracownica Stephanie (kuzynka Costesa - genetyka) - jak we wszystkich tego typu tworach próbuje rozwikłać sprawy na własną rękę, na przekór policji i... z mordercą depczącym jej po piętach.

Autor rozpina akcję pomiędzy współczesnością, a czasami Cartera - odkrywcy grobowca Tutenchamona. Egipscy faraonowie rzekomo poznali tajemnicę pochodzenia człowieka i dostąpili zaszczytu zobaczenia Boga nad Bogami. Według islamskich fundamentalistów wszystko co trzeba wiedzieć o Bogu zostało już napisane w Koranie, a wszelkie inne źródła takiej wiedzy należy zniszczyć. Costes i Stephanie rozpoczynają wiec trudną walkę z czasem, dawnymi egipskimi zagadkami zapisanymi w poetyckim i niezrozumiałym języku, tajemniczą i znacznie rozbudowaną grą senet i islamskimi najemnikami.





- Czy istnieje życie po śmierci? (...)
Podeszła do fresku i musnęła go palcami. Szept, który zdawał się wydobywać z otchłani czasu, wypełnił grotę. Stephanie odwróciła się do Costesa i powiedziała ze wzruszeniem:
- Zgaś światła...


Śmierć w cieniu piramid jest książką dobrą na zabicie czasu w letnie popołudnie. Historią jednorazową, do której nie trzeba wracać, do której bohaterów się nie tęskni, po którą można sięgnąć będąc w bibliotece


Jeśli chcesz znaleźć się choć na moment w ciemnej grocie, w której Bóg nad Bogami objawił Tutenchamonowi tajemnicę życia i podarował klucz do nieśmiertelności, w której spoczywa Arka Przymierza będąca nierozerwalną nicią łączącą człowieka z Bogiem - nie zwracaj uwagi na marne:

4 / 10

i... czytaj na zdrowie!


________________________________________



Wpis bierze udział w wyzwaniu Edyty z Zapisków spod poduszki - Mitologia w literaturze






niedziela, 10 sierpnia 2014

Warte obejrzenia: Belle



Belle

gatunek: dramat
produkcja: Wielka Brytania
premiera: 08 września 2013
reżyseria: Amma Asante
scenariusz: Misan Sagay
muzyka: Rachel Portman
zdjęcia: Ben Smithard
kostiumy: Anushia Nieradzik





Inspiracją do stworzenia filmu był ten oto obraz, pochodzący z XVIII wieku i historia dziewcząt na nim przedstawionych. Widzimy tu dwie młode arystokratki w cudownych strojach, niewątpliwie o podobnym statusie społecznym. Jak to się stało, że czarnoskóra dziewczyna jest traktowana na równi ze swą brytyjską koleżanką, w czasach i kraju, w których niewolnictwo i pogarda dla ludzi niżej urodzonych i o odmiennym kolorze skóry było naturalnym stanem rzeczy?





Mała Dido Elizabeth Belle jest wynikiem związku brytyjskiego arystokraty z czarnoskórą pięknością. Akceptowana i kochana przez ojca, przybywa razem z nim do posiadłości Lorda Mansfielda (Tom Wilkinson), gdzie zmierzyć musi się z panującą wśród wysoko urodzonych etykietą, pogardą dla ludzi niższego pochodzenia i powszechną niechęcią do ludzi o innym kolorze skóry. Razem z Elizabeth (Sarah Gadon) - córką Lorda Mansfielda wychowuje się i wyrasta na piękną i mądrą kobietę. Majątek, który dziedziczy po śmierci ojca, pozwala jej na kierowanie własnym losem, bez konieczności popełnienia "małżeństwa z rozsądku" dla pozycji i pieniędzy. Mimo to Dido stara sie spełniać oczekiwania swych opiekunów - Lorda Mansfielda i Lady Mansfield (Emily Watson), zaręczając się z Kapitanem Oliverem Ashfordem (James Norton). Matka jej narzeczonego, pragnie jedynie zapewnić synowi odpowiedni status majątkowy. Jego brat natomiast (Tom Felton) uważa, że ślub Olivera z mulatką okryje całą ich rodzinę hańbą. Dido zdaje sobie sprawę z niechęci rodziny Ashfordów, wie jednak jak mało ważny jest przy tego typu mariażach głos kobiety. Z czasem odkrywa w sobie pokłady szczerej, głębokiej miłości - niestety nie w stosunku do swego przyszłego męża...




Belle będzie filmem idealnym przede wszystkim dla miłośniczek XVIII - wiecznej Anglii i strojów z epoki. Dramat kręcony był w kilku wspaniałych osiemnastowiecznych budynkach: Osterley Park House, Syon House i West Wycombe House. Cudownie zaaranżowane wnętrza i kostiumy to najmocniejsza strona tej produkcji.
Kolejny plus to piękny, czysty i melodyjny język angielski prosto z wysp, czyli w swym najlepszym wydaniu. ;)
Należy wspomnieć tu także o bardzo dobrej grze aktorskiej - o dziwo, każdego z osobna! Od prostego woźnicy, do Dido czy Lorda Mansfielda - wszyscy oni świetnie wykonali swoja pracę.


A jeśli poniższe zdjęcia nie zachęcą Was do obejrzenia Belle, to nie wiem na prawdę, co innego mogłoby to uczynić? :)





Polecam raz jeszcze i serdecznie pozdrawiam!


sobota, 9 sierpnia 2014

Roberto Bolaño - "Monsieur Pain"




Roberto Bolaño, Monsieur Pain;
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA,
Warszawa 2010



Coś wspaniałego! 

Ta książka jest genialna w swej niezrozumiałości! 

Szaleństwo, ciężkie i wilgotne powietrze Paryża, podejrzane praktyki lekarskie, powszechne niezrozumienie, rozczarowanie i przeszywająca samotność kipią dosłownie z każdej kartki!

Czytam tę króciutką książeczkę już drugi raz i ciągle jej nie rozumiem, co czyni ją dla mnie jeszcze bardziej wyjątkową i tajemniczą. Na pewno sięgnę po nią po raz kolejny, z nadzieją, że zrozumiem chociaż odrobinę więcej niż poprzednio. 




Ale o co tyle zamieszania?
No właśnie... o co?


Monsieur Pain jest książką, zagadkową - to jedyne co jest pewne.

Czyta się ją szybko, pozornie wszystko rozumiejąc. Dopiero po odłożeniu jej na bok, rodzą się pytania - O czym jest ta książka? Kim są ci ludzie? Co tam się właściwie wydarzyło?


Przez cały czas mam nieodparte wrażenie, że taką książkę mógł napisać człowiek o osobowości na pół Salvadora Dalego, na pół Franza Kafki.

Wydarzenia w których bierze udział główny bohater - Pierre Pain, śledzimy jakby przez mgłę. Podobnie z resztą widzi je on sam. Pierre jest mesmerystą - uczniem Franza Antona Mesmera, twórcy koncepcji o magnetyzmie zwierzęcym i pseudonauki od jego nazwiska zwanej mesmeryzmem (polegała na przekonaniu o tym, że ludzki organizm wytwarza fluidy, odpowiedzialne za nasze emocje i uczucia).
Pewnego dnia zostaje poproszony o zajęcie się przypadkiem monsieur Vallejo, którego męczy wysoka gorączka i nieustająca czkawka. Błahostka - można pomyśleć. Niestety śladem Pierre'a podążają dwaj tajemniczy Hiszpanie, którzy za wszelką cenę starają się pokrzyżować mu plany. Ciągle śledzony i obserwowany czuje się osaczony - we własnym mieście! W Paryżu! Przez dwóch Hiszpanów!


Nie zapalając światła, możliwie najciszej wszedłem po schodach i zamknąłem sie w swoim pokoju. Już w łóżku, podgrzawszy na kuchence herbatę, zauważyłem, że od wczoraj pojawiły się nowe elementy mogące naruszyć codzienny porządek. To ruch, pomyślałem. Krąg otwiera sie w najmniej spodziewanym momencie. (...) Kwiecień, pomyślałem. Nowy cykl życiowy.


 Dochodzi do konfrontacji, której wyników Pierre się nie spodziewał. Niestety wydarzenia coraz bardziej się gmatwają. Bliscy znajomi znikają, dawno zapomniani wracają, w Paryżu dzieją się podejrzane rzeczy. Pain trafia w miejsca i robi rzeczy o które sam by siebie nie podejrzewał. Ktoś ciągle stara się mu zabiec drogę, przeszkodzić w działaniu. A wszystko to dzieje się w atmosferze tajemnicy, ciągłych niedomówień, niezrozumienia. Niskie i kręte korytarze szpitala w którym leży Monsieur Vallejo, zaczynają przekładać się na całą książkę. Rozciągają się i wiją niczym labirynt, ściany się zaciskają dusząc nas i bohatera, a czytelnik czuje się dziwnie ciężko - przytłoczony atmosferą wydarzeń i życiem Pierre'a, dziwnie niedoinformowany i zagubiony - tak samo jak główny bohater.
Życie Pierre'a przeplata się z niepokojącymi wizjami, snami. Napięta atmosfera i niepokój drżący w powietrzu towarzyszy nam do ostatniej kartki.


- Ale nic panu do Vallejo. Dla powszechnego dobra.
- Powszechne dobro - westchnął ten drugi - piękna figura: pańskie dobro i dobro każdego z nas... Harmonia... Równowaga... Stabilizacja sfer... Tunele znów pełne... Uśmiechy...




Historia przepełniona poetyckością, melancholią, smutkiem i... jakimś nienazwanym uczuciem na pograniczu współczucia i niepokoju.


Wniosków i wyjaśnień szukać jednak należy w treści utworu, nie w jego zakończaniu - bo zakończenie niczego nie wyjaśnia.




Ja szukam dalej - także i Was zachęcam do czytania i dzielenia się wnioskami na temat tej króciutkiej książki. 

8,5 / 10

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Wiesław Adamczyk - "Kiedy Bóg odwrócił wzrok"



Wiesław Adamczyk, Kiedy Bóg odwrócił wzrok;
Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2010



Dość długo zabierałam się do napisania kilku słów o tej książce, chociaż przeczytałam ją jeszcze na początku maja. Trudno jest mi oceniać książki będące czyimiś wspomnieniami - zawsze wtedy czuję się jakbym oceniała ich postępowanie, zachowania, życie - tak było, kiedy pisałam o Czarnych sezonach profesora Michała Głowińskiego, tak będzie i teraz.

Historia pana Wiesława rozpoczyna się od idyllicznych opisów domu rodzinnego i atmosfery dzieciństwa. Z szacunkiem i wielką czułością wspomina autor swego ojca - oficera Wojska Polskiego, pierwsze wspólne polowanie, opowieści o bitwach i królach, wieczorne rozmowy. Z szczerą miłością wyczuwaną w każdym słowie pisze o swojej kochającej matce i dwójce starszego rodzeństwa.

Szczęśliwe dzieciństwo kończy się, kiedy do ich wiejskiej posiadłości wkraczają żołnierze Armii Czerwonej. Ojciec bierze udział w kampanii wrześniowej i wszelki słuch o nim ginie. Mama pana Wiesława przewidziała los, który czeka rodziny polskich oficerów i od dawna przygotowywała suchary, a w stare ubrania wszywała drobne kosztowności. Na spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy mieli tylko kilka chwil. W tym opisie najbardziej zapada w pamięć fragment, w którym mały Wiesiu chce zabrać ze sobą ukochane książki i zapałki. Z wiadomych względów nie może wwieźć swoich książek do Związku Radzieckiego, dziwi go jednak, dlaczego nie wolno mu zabrać zapałek. Funkcjonariusz wykrzykuje, że w pięknej, ogromnej Rosji jest WSZYSTKO! Nawet zapałki są. Jak się później okazuje, nie ujrzy on tak prostych i ułatwiających życie przedmiotów jak najzwyklejsze zapałki, przez kolejne 10 lat.

To wtedy mały Wiesław i jego rodzina widzą swój dom po raz ostatni. Rozpoczyna się dziesięcioletnia tułaczka, którą autor nazwał w swych wspomnieniach odyseją dzieciństwa.


Do ZSRR są przewożeni w tragicznych warunkach.


Zbliżają się do granicy, wszyscy czują, że to pożegnanie z Ojczyzną. Ktoś intonuje hymn Polski.


Potem wszyscy zaczynają śpiewać razem.


Jeszcze Polska nie zginęła...  


Pieśń wznosi się ze wszystkich wagonów, pod niebo Nieludzkiej Ziemi.


Nagle pociąg się zatrzymuje. Słychać strzały...



Wspomnienia spisane przez Wiesława Adamczyka rozciągają się na okres pobytu w ZSRR, częstych przenosin z jednego miejsca na drugie, trudów życia codziennego, troski o życie własne i rodziny, ucieczkę do Persji, a potem do Libanu, rozdzielenie z najbliższymi, służbę brata w armii generała Andersa, ale tym co wysuwa się na pierwszy plan jest ogromna miłość matki do dzieci, rodzeństwa do siebie nawzajem, tęsknota za domem i na prawdę ciężkie warunki, z jakimi musiał zmagać się pan Wiesław od 6 do 16 roku życia.


Kiedy Bóg odwrócił wzrok, to niezwykle pouczający podręcznik historii naszych rodaków, którzy z dnia na dzień stracili wszystko i zmierzyć musieli się sytuacjami, które dziś trudno nam sobie nawet wyobrazić.


Książka uczy pokory, uczy jak docenić to, co mamy, pokazuje jak wiele znaczy wolność i jak ważne jest poczucie przynależności do swej - dziś już niepodległej i często niedocenianej - ojczyzny.
Bardzo dziękuję autorowi, za to, że znalazł w sobie tyle siły. by przeżyć to wszystko raz jeszcze i nam o tym opowiedzieć.

Nie chcę mówić, że każdy powinien mieć ją na półce, bo to nie jest ot taka zwyczajna książka. To przecież spisane na kartkach życie pana Wiesława Adamczyka i jego rodziny.

Nad losami rodziny Adamczyków wypłakałam morze łez, podobnie jak moja mama, której tę książkę podrzuciłam do przeczytania.


Jest to na pewno lektura, którą należy poznać. Zaufajcie mi, na pewno nigdy nie będziecie żałować, że po nią sięgnęliście.

Translate