środa, 2 kwietnia 2014

Michał Głowiński - "Czarne sezony"




Michał Głowiński, Czarne sezony,
Wydawnictwo Literackie


Czarne sezony to zbiór krótkich opowiadań, wspomnień autora - bardzo fragmentarycznych, bo przywoływanych z odległych zakamarków pamięci. Wspominane historie dotyczą przeżyć Prof. Głowińskiego z okresu dzieciństwa, kiedy to razem z rodziną rzucony został w wir wojny. Żydowskie pochodzenie zmusiło ich do ciągłej ucieczki i życia w wiecznym strachu. Nie jest to książka o typowo wojennej tematyce, bo i nie o daty, miejsca i nazwiska tutaj chodzi, ale o świat wewnętrzny człowieka, o uczucia dziecka, które znalazło się w środku piekła.

Michał Głowiński (ur. 04.11.1934) - to polski teoretyk literatury - profesor Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk, członek Polskiej Akademii Umiejętności i Collegium Invisibile, autor podręczników uniwersyteckich, esejów i prozy wspomnieniowej. Warto zauważyć, że opisywana dziś przeze mnie książka powstawała w latach 1993 - 1997, a więc długo po wojnie. Spory kawał czasu dojrzewały te bolesne wspomnienia, zanim ujrzały światło dzienne.


Najwcześniejsze wspomnienie Profesora Głowińskiego dotyczące czarnych sezonów, a więc sezonu wielkiego umierania związane jest z samym pojęciem getta. Kiedy usłyszał je po raz pierwszy, wyobrażał sobie getto jako ogromny, wielopiętrowy powóz ciągnięty po ulicach. Z tego miejsca autor najlepiej pamięta barwę, a raczej jej brak. Wszystko wokół było wyszarzałe, miało odcień papieru, którym przykrywano zwłoki leżące na ulicy. Profesor Głowiński wspomina w książce o pierwszym zabójstwie które widział na własne oczy, samobójczej śmierci dziadka, ucieczce z getta, o rozdzieleniu się członków rodziny dla wspólnego bezpieczeństwa, o długiej tułaczce z jednego domu dziecka do drugiego, biedzie, chorobach, okropieństwach jakie jeden człowiek może uczynić drugiemu. 

Losy skazanych były schematyczne, także przywilej indywidualnego umierania został im odebrany.  
Wszystkie te traumatyczne wydarzenia widzimy z perspektywy dziecka, które nie wszystko rozumie, nie pojmuje dlaczego spotyka je taki a nie inny los, dziecka które nie może nikomu zaufać, w głowie ma jedynie zakodowane rozkazy - uciekaj, chowaj się. Mały Michał nie ma przyjaciół, bo każdy może okazać się zdrajcą, donosicielem, poza tym nigdy nie może zostać na dłużej w jednym miejscu. 

Wywodzący się z żydowskiej rodziny jedenastoletni Michał przyjął chrzest w 1945 roku. Był to okres w którym najsilniej zbliżył się on do jakiejkolwiek religii, chciał nawet zostać ministrantem. Przeżycia których doświadczył w dzieciństwie i krótko po wojnie sprawiają jednak, że szybko przestał wierzyć w jakiegokolwiek boga. Po wojnie, w 1947 roku uczęszczał na lekcje religii prowadzone przez księdza Michała B. - antysemitę, który pochwalał ludobójstwo Hitlera (dziś mozemy się spierać czy faktycznie Hitlera, czy raczej Himmlera). Pod wpływem katechety koledzy z klasy chcieli wymierzyć Głowińskiemu karę, za to, że Żydzi zabili Jezusa. Od tego czasu autor przejawiał postawy antyklerykalne. 


Nie spotkałem w moim życiu nikogo, kto by stracił wiarę po przeczytaniu Marksa i Lenina, natomiast spotkałem wielu, którzy ją stracili po spotkaniu ze swoim proboszczem.
ks. Józef Tischner                        


Czarne sezony to książka o bardzo trudnej, przytłaczającej tematyce. Początkowo autor próbuje zachować chłodną, zdystansowaną - na ile to oczywiście możliwe narrację, szybko jednak emocje biorą górę, co najbardziej widoczne jest w ostatnich rozdziałach. Wspomina w nich wyjazd do Międzyzdrojów, w trakcie którego miał okazję przeczytać w Odrodzeniu fragment dramatu Kruczkowskiego pt.: Niemcy są ludźmi- nie był w stanie zrozumieć jak żyjący w 1949 roku - kiedy bolesne rany jeszcze się nie zabliźniły - śmią mówić, że Niemcy są ludźmi. Ci którzy niedawno bez skrupułów na głos rozkazu mordowali z zimna krwią nie mogą być godni miana człowieka! Takie stanowisko zostało zmącone podczas ośmiomiesięcznego pobytu Profesora w Paryżu w 1963 roku. Rozmawiał tam z wieloma Niemcami, czuł, że nie może obwiniać młodych za błędy i zbrodnie przodków. Mimo wszystko bolesne obrazy z dzieciństwa nie chciały usunąć się w cień niepamięci. Michał Głowiński o przeszłości zapomnieć nie może, stara się jednak pamiętać o przywileju późnego urodzenia - czyli zaprzestaniu obwiniania młodszych pokoleń Niemców o zbrodnie ich dziadków. Myślę, że jest to bardzo rozsądne podejście, ale czy ja właściwie mam prawo wypowiadać się w takiej konfrontacji z Profesorem Głowińskim? Przecież ja znam II wojnę z książek i szkoły, a on przeżył jej tragiczne wydarzenia na własnej skórze. 


Książkę pozostawiam bez oceny. Dla mnie była ona dużo bardziej wartościowa niż na przykład słynne Medaliony Zofii Nałkowskiej. Wielu jest ludzi pasjonujących się historią, dla nich to wiec lektura obowiązkowa, a pozostali? Nie namawiam - nic przecież na siłę, ale myślę że warto.


5 komentarzy:

  1. to nie do końca moja tematyka jeśli chodzi o książki - za bardzo mną wstrząsają, ale uważam, że warto takie poznać! fajne zmiany na blogu;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Ja również nie przepadam za tą tematyką, ale czasem czuje jakąś taką masochistyczna potrzebę odciecia się od literatury popularnej. :) A "Czarne sezony" to jakby nie było świadectwo naszej historii, więc korzyści z lektury płyną podwójne. ;)

      Usuń
  2. Ojej, to coś koniecznie dla mnie!!!! Pięknie o niej napisałaś. Taka tematyka zawsze mnie wzrusza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Basiu! Jeśli interesuje Cię ta tematyka to polecam - "Czarne sezony" są na pewno mniej brutalne niż inne historie z tego okresu (nie ma nic o robieniu mydła z ludzi), ale na pewno wzrusza jak niewiele innych. Przynajmniej mnie. :)

      Usuń
  3. You've made some good points there. I looked on thhe internet to find out more about the issue and
    found most ppeople will go along with your views oon this web site.


    Have a look at my web site :: www

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz!

Translate