środa, 26 marca 2014

Zbigniew Zborowski - "Nowy drapieżnik"



Zbigniew Zborowski, Nowy drapieżnik;
Wydawnictwo Zysk i S-ka,


Głównym motywem książki Zbigniewa Zborowskiego jest pojawienie się tytułowego nowego drapieżnika. Dlaczego nowego? Stare drapieżniki już nam nie wystarczają? Ano, nie bardzo. Człowiek rozpanoszył się na szczycie piramidy ewolucyjnej i czuje się panem świata, jest według autora "drapieżnikiem ostatecznym" - żądnym krwi zabójcą doskonałym.

I to jest ten moment w którym pytam - czy aby na pewno? Czy przypadkiem to nie jest tak, że może nas położyć byle robal czy byle bakteria? Ale wróćmy do książki...

Mamy więc Drapieżnika...

Mamy głównego bohatera Maćka (a raczej "najgłówniejszego", bo głównych jest jeszcze co najmniej dwóch, w porywach do trzech) - schorowanego, przykutego do łóżka chłopca u kresu życia. Jedynym jego zajęciem jest przyglądanie się ptakom z okna swojego pokoju. Nikt nie jest w stanie postawić jednoznacznej diagnozy, przypisuje mu się wszelkie bardziej lub mniej znane choroby neurologiczne i zaburzenia psychiczne. Pod wpływem pewnych tragicznych wydarzeń stan chłopca znacznie się poprawia. Pewnego dnia, jego życie ulega ogromnym przeobrażeniom...

Mamy młodą - i chociaż autor usilnie chciał przekonać, że jest inaczej - głupiutką dziennikarkę Izę. Dziewczyna pochodząca z dobrze postawionej rodziny odrzuca pomoc ojca i stara się żyć na własną rękę. Z rozpaczliwie marnym skutkirm i z kiepskimi, suchymi żartami na ustach. Pewnego dnia poznaje Drapieżnika.

środa, 19 marca 2014

Jakub Mielnik - "Kronika końca świata"


Jakub Mielnik, Kronika końca świata,
Wydawnictwo Poznańskie,
Poznań 2013



Nie mam zielonego pojęcia jak zabrać się do napisania opinii o tej książce. Na początku szczerze wyznam, że w pewien sposób (ale w jaki?) te historie pana Mielnika balansujące na pograniczu eseju i reportażu wpłynęły na mój dotychczasowy sposób postrzegania świata. Zdaje sobie przecież sprawę, że niesprawiedliwość i brutalność, pogoń za pieniądzem, obłuda są obecne w naszym życiu (lub gdzieś tuż obok nas) jak azot w powietrzu, jednak do tej pory w jakimś stopniu wierzyłam w ludzi. W człowieczeństwo, zdolność do rozumnego (i rozumowego, a jakże!) rozwiązywania konfliktów i takie tam wyidealizowane bzdury. 
Nie wydaje mi się, żeby Kronika końca świata, była książką łatwą i nadającą się do przyjemnego spędzenia popołudnia  w atmosferze harmonii i pokoju.

Niewątpliwie ta książka jest w stanie wybić czytelnika z normalnego, codziennego rytmu dnia, rozsypać cegiełki układające się w jego głowie w kolorowy obrazek szczęśliwej Ziemi, zamieszkanej przez najinteligentniejsze ze znanych (sobie) gatunków stworzeń, rozbijających atomy, czy wylatujących na orbitę swojej malutkiej planety, wydzielonej z kosmosu warstwą ozonu - niczym ściankami hermetycznie zamykanego pudełka. Odsuwamy na bok wyobrażenia genialnych naukowców w CERN, specjalistów z NASA, wzruszających śpiewaków, poetów, genialnych inżynierów, kuratorów sztuki, wolontariuszy, misjonarzy, ludzi w pocie czoła pracujących dla wyższej idei ogólnego dobra. W Kronice... na pierwszy plan  wynurzają się raczej brutalni terroryści, paramilitarne bojówki, narkomani, religijni ekstremiści, tyrani, dyktatorzy. Oczywiście NIE TYLKO - ale to ich zapamiętacie po lekturze książki.

Na starcie autor pokazuje widziany przez siebie obraz Europy, który zdawać by się mogło nie zrobi wrażenia na człowieku współczesnym - tak bardzo przecież wyzwolonym, tolerancyjnym, akceptującym wszystko co podtyka mu się pod nos. Niestety, chyba jednak aż tak liberalnym przedstawicielem rasy ludzkiej nie jestem i opisy pana Mielnika wywołują u mnie skrajne emocje, potrzebę stanięcia o krok od rzeczywistości i przekonanie o postępującym wynaturzeniu społeczeństw i kultur.

sobota, 15 marca 2014

Remigiusz Mróz - "Parabellum. Prędkość ucieczki"


Remigiusz Mróz, Parabellum. Prędkość ucieczki,
Instytut Wydawniczy ERICA,
Warszawa 2013


Przepis na udany piątek? Lenistwo w promieniach słońca, dobra herbata i jeszcze lepsza książka.

Parabellum upatrzyłam sobie kiedy tylko po raz pierwszy zetknęłam się z nim w książkowej blogosferze i od tego czasu marzyłam sobie o tej książce po cichutku (czasami popiskując... - Basiu :D), aż pewnego dnia nad moja głową zaświecił promyczek szczęścia (o imieniu Ewcia) i wymarzona książka trafiła w moje ręce.


W tym miejscu chciałabym zaprosić was na stronę autora - remigiuszmroz.pl oraz do przeczytania świetnego wywiadu z panem Remigiuszem przeprowadzonego przez Awiolę- na stronie Subiektywnie o książkach.

Bardzo, bardzo długo zachwycałam się nad okładką – w wyżej wspomnianym wywiadzie autor przyznał, że nie jest zadowolony z okładki swojej debiutanckiej Wieży milczenia - w tym wypadku może być pan dumny, bo Parabellum ma okładkę niemalże idealną, wszystko jest tak jak być powinno. Gratulacje dla pani Magdaleny Zawadzkiej.

Parabellum. Prędkość ucieczki mogę już uznać – chociaż mamy dopiero marzec – za mój zdecydowany number one wśród wszystkich książek które w tym roku przeczytałam i przeczytam. Jestem niemalże pewna, że nic już nie pobije tej pozycji. W Parabellum ciągle coś się dzieje, dlatego ciężko jest przedstawić losy bohaterów, nie zdradzając tym samym zbyt wiele z fabuły. Nie chciałabym odkrywać wszystkich kart pana Remigiusza, bo zapewniam, że ma on wiele asów w rękawie – a każdy następny, jest coraz bardziej zaskakujący.

niedziela, 2 marca 2014

Zorza polarna nad Polską.


Breaking news - czyli jak z przymrużeniem oka mawiają w internecie - "łamiąca wiadomość".
Łamiąco - załamująca chciałoby się rzec, a to dlatego, że pisanie o niej dziś, jest już zwykłym odgrzewaniem kotleta. Liczę jednak na to, że jest tu ktoś, kto tak jak ja będzie zaskoczony wydarzeniami sprzed kilku dni.

Co właściwie może być całkiem prawdopodobne - jako że jesteśmy zalewani masą tragicznych, smutnych i niepokojących informacji z Ukrainy. Nie mówię, że nie są potrzebne, ale myślę, że spokojnie można je ograniczyć - chociażby nic nie wnoszące wypowiedzi nieznanych z twarzy i nazwiska polityków, które jedynie podsycają i tak już maksymalnie napiętą atmosferę w stosunkach zwykłych polskich obywateli do wydarzeń na Ukrainie. Dlatego też uważam, że media powinny przekazywać fakty, a opinię pozostawić nam - odbiorcom. Nie obchodzi mnie co na temat pomocy Ukraińcom myśli polityk opozycji którego pierwszy raz widzę na oczy, albo dlaczego nie powinno się im pomagać według pana Miecia - stryjecznego brata ciotki dalekiej kuzynki Leszka Millera. Na Boga, mieszkam na podkarpaciu i zastanawiam się kiedy zaczniemy i my budować bunkry, ale jeśli nawet ja (mocno zainteresowana) widzę przesyt informacjami o naszych sąsiadach, to chyba coś jest na rzeczy.

Monotematyczność głównych polskich mediów jest nużąca i bardzo przykro patrzy się na to, że nie próbują nawet z nią walczyć - ważne żeby informacja się sprzedała. A te tragiczne, ociekające krwią i łzami idą jak ciepłe bułeczki. Mama Madzi, Trynkiewicz, Ukraina, a - może jeszcze trochę Trynkiewicza? I Ukrainy. Koniecznie.


W telewizji nie ma już miejsca na pozytywną informację.
Gazety informacyjne  i publicystyczne trzeba dobierać z namysłem godnym naukowca CERN.
Wróćmy do radia - tam zdaje się nasz ratunek.


 ~*~    ~*~   ~*~   ~*~   ~*~   ~*~   ~*~   ~*~   ~*~   ~*~   ~*~  


Jako, że na swoim poletku sama wybieram to, co chcę Wam przekazać - wolnoć Tomku w swoim domku - zobaczycie teraz coś wyjątkowego (opozycyjnie do czołowych stacji telewizyjnych):


24 lutego na Słońcu miał miejsce najsilniejszy w tym roku rozbłysk, którego skutkiem dla mieszkańców naszej planety była przepiękna zorza, widziana z terenów znacznie oddalonych od koła podbiegunowego.




28 lutego 2014, ok. godz. 22:00, okolice Lidzbarka Warmińskiego:

fot. Jacek Drążkowski
fot. Jacek Drążkowski




 A tak prezentowała zię zorza z okolic Jeleniej Góry:

fot. Gabriel Wrzosowski

fot. Gabriel Wrzosowski

fot. Gabriel Wrzosowski


 ~*~    ~*~   ~*~   ~*~   ~*~   ~*~   ~*~   ~*~   ~*~   ~*~   ~*~  


Piątkową zorzą zachwyceni są także Brytyjczycy - na stronie BBC News UK, możecie zobaczyć wspaniałą galerię - zapraszam.

BBC News UK

A może ktoś z Was widział "naszą" zorzę na własne oczy?

sobota, 1 marca 2014

Stomma Ludwik - Antropologia kultury wsi polskiej XIX w.


Ludwik Stomma, Antropologia kultury wsi polskiej XIX w.;
Instytut Wydawniczy Pax, 
Warszawa 1986;

Zastanawiałam się czy napisać dziś o Kingu, czy o Stommie i doszłam do wniosku, że Kinga i tak większość zna, czyta i przeczyta, a Stommę - czy ktoś z Was z ręką na sercu może powiedzieć - "Znam! Czytałam/em jego książki!"?

Ludwik Stomma jest wykładowcą uniwersyteckim, antropologiem kultury, etnologiem i publicystą. Związany był z jednymi z najlepszych polskich uczelni - miedzy innymi: Uniwersytetem Warszawskim, Katolickim Uniwersytetem Lubelskim, Uniwersytetem Jagiellońskim, Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu, a także z Instytutem Stuki Polskiej Akademii Nauk i Sorboną. Obecnie mieszka w Francji.


Pisze przede wszystkim książki naukowe, historyczne, biograficzne, ale też książki dla dzieci.
W 2000 roku został uhonorowany Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w pracy dziennikarskiej i publicystycznej.


Antropologia kultury wsi polskiej XIX w to wspaniała publikacja, która przenosi nas w zapomniany, tajemniczy, pełen przesądów, uprzedzeń i zabobonów świat polskiej wsi z XIX wieku. 
Dziś znamy niezliczona ilość stereotypów - kilka trafnych, ale jednak w sporej większości mniej lub bardziej kłamliwych i fałszujących rzeczywistość. A jak było kiedyś? Popatrzcie:

Translate

Etykiety

#film (1) astronomia (4) hotchpotch (1) książki (61) recenzja (73) Serial (3) sztuka (2) zdjęcia (1)