środa, 20 listopada 2013

Albert Hesse - artysta nieznany?


Przypomniałam sobie dziś o pocztówkach z pięknymi reprodukcjami obrazów Alberta Hesse'a, którymi warto podzielić się z innymi - niestety, nie udało mi się znaleźć żadnych informacji na temat samego artysty. Będę więc pierwsza. ;) Zapraszam do obejrzenia.



Immeuble de la Compagnie francaise d'electricite Lebon (debut des annees 1930) vu de la residence d'artiste du Centre culturel francais d'Alexandrie (Egypte), aquarelle, 40 x 20 cm, mai 2003











Confidences (isthme d'Anfouchi vu de la Bibliotheca alexandrina a Alexandrie, Egypte), aquarelle, 40 x 20 cm, mai 2003




















La priere (mosquee Zaghloul a Rosette, Egypte), aquarelle, 24 x 18 cm, mai 2003






Le kiosque (au bord du Nil a Rosette, Egypte), aquarelle, 36 x 26 cm, mai 2003



Batiments monastiques (monastere de Baramous au Ouadi Natroun, Egypte), aquarelle, 36 x 26 cm, mai 2003



sobota, 16 listopada 2013

Amelie Nothomb - "Higiena mordercy"





Amelie Nothomb, Higiena mordercy;
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Galeria;
Warszawa 2000 


Z okładki:

Osobliwością i szczególnym atutem tej książki jest zbudowanie jej niemal wyłącznie z dialogów, jakie toczą się między będącym u szczytu sławy, a zarazem w przededniu śmierci, pisarzem o dziwacznym imieniu - Pretextat Tach, a czwórką dziennikarzy, którzy zgłaszają się kolejno do jego sekretarza w celu przeprowadzenia wywiadu dla swojej gazety. Bliskość śmierci nadaje dodatkowego posmaku sensacji zwierzeniom "świętego monstrum" literatury, a jego osobowość potęguje chęć zaspokojenia ciekawości i determinację reporterów.



 Przyznam, że ta króciutka notka z okładki przytoczona powyżej jest faktycznie mało zachęcająca i nie budzi jakiejś dzikiej chęci sięgnięcia po lekturę - mi jednak wystarczy do tego widniejące na okładce nazwisko - Nothomb.

Takze i tym razem moja ulubiona autorka nie zawiodła i przygotowała dla nas wspaniałą mieszankę fascynującego charakteru bohatera, jego dziwactw i okropnych przyzwyczajeń, szokujących tajemnic, obrzydliwości, miłości do literatury, do czystości formy, tęsknotę za nieosiągalnym, walkę z ludźmi i światem, garść filozoficznych, literackich i socjologicznych odwołań i jak to bardzo często bywa szybkie i niesatysfakcjonujące zakończenie. Niesatysfakcjonujące, bo znów autorka zostawia nas z książką na kolanach i pytaniem "co?" rzuconym w przestrzeń.

Czy można polubić głównego bohatera? Podły, arogancki, monstrualnie gruby, przekonany o swej wyższości nad światem laureat literackiej Nagrody Nobla - Pretextat Tach. Czymże jest jego inteligencja i oczytanie naprzeciw bycia złym? 

Właściwie to - zastanówmy się na chwilę nad określeniem "zły". Niestety współcześnie to słowo straciło na swej pierwotnej sile (bo ciężko tu używać słowa wartość). Zły - pierwotnie określanie nazywające samego Szatana dziś można związać z wszystkim - zły pies, zły nauczyciel, zły humor, zła pogoda, zły obiad, zły dzień. Słowo piękne, a tak bardzo spłycone. Zły to nie kiepski, słaby, zdenerwowany, negatywny - to esencja podłości i demonizmu. Postanowiłam od dziś zadbać o swój język. Wyzwanie - nie nadużywać pięknych, polskich zwrotów dlatego, aby nie banalizować ich i nie sprowadzać jedynie do słów. Aby przez ciągłe niepotrzebne nadużywanie nie straciły na swej wartości i sile. Aby nie były jedynie pustymi wytworami języka, ale żeby faktycznie niosły za sobą tą konkretną treść którą chcę przekazać. 

Ale wracając do książki - pisarz Pretextat  Tach był istotą prawdziwie ZŁĄ. Małe grzeszki i wielki nikczemności ciągnęły się za nim już od czasów dzieciństwa, jednak to wszystko wynikało z niebywałej inteligencji i interpretacji rzeczywistości na swój własny, wariacki sposób. Zatem jeszcze raz - czy można polubić głównego bohatera? Byłoby to rzeczą co najmniej nie na miejscu, jednakże dla mnie Tach był jednostką niezmiernie fascynującą. Wszystkie jego bluźnierstwa przeciw wartościom tego świata jedynie potęgowały we mnie chęć poznania go jeszcze lepiej. W pewnym momencie złapałam się na tym, że przestałam traktować go jako genialny wymysł Amelie Nothomb. Stał się dla mnie istotą równie rzeczywistą jak ja i wy. Odwiedzający go dziennikarze ciągle byli bohaterami książki, elementem świata przedstawionego, ale nie Pretextat - on był całkowicie realny. Polubiłam go! Szczególnie jako młodzieńca do trzynastego sierpnia 1925 roku.

Ale teraz - jakim człowiekiem mnie to czyni? To pytanie zawisło nade mną jak ołowiana chmura gradowa i wlecze się za mną od rana. Ci którzy czytali pewnie popukają się w głowę, ci którzy nie czytali zupełnie nie będą wiedzieć dlaczego Pretextat nie daje się polubić. Rada jest jedna - do biblioteki marsz. :)

Końcówka nieco zawodzi - przyznam. Pozostawia niedosyt, nie zamyka akcji tak "do końca". I przede wszystkim nie odpowiada na pytania nasuwające się w trakcie czytania. Chociażby takie najprostsze i nie mające znaczenia - jaką gazetę reprezentował ostatni gość pisarza? Historia nie traci przez to na wartości, czy też nie staje się nagle kompletnie niezrozumiała, ale po prostu... chciałabym wiedzieć trochę więcej niż to co zostało napisane.

8,5 / 10

poniedziałek, 11 listopada 2013

Reprodukcje na pocztówkach


Chciałabym pokazać Wam moją kolekcję kart pocztowych, przedstawiających reprodukcje znanych obrazów - i na ile to możliwe zachęcić Was do używania takich małych dzieł sztuki.

Jako niespełniony historyk sztuki, którym dawno temu bardzo chciałam zostać (marzyłam też o byciu archeologiem, bibliotekarzem, antropologiem i papieżem... tak, serio...) zachwycam się wszystkim co związane jest z dowolną dziedziną sztuki od prehistorii do - no powiedzmy do secesji włącznie.

Dziś będzie więc o pewnej formie sztuki i jej rozpowszechniania, czyli o bardzo wyjątkowych kartkach pocztowych. Według mnie takie mini-obrazy są znacznie bardziej wartościowe niż te wszystkie urodzinowe czy świąteczne karty - tak bardzo podobne do siebie, monotematyczne - tu bukiecik, tam choinka, bałwanki... Pocztówki i karty z reprodukcjami są piękne i ciekawe, dodatkowo rozsyłając je przyczyniacie się do rozpowszechniania sztuki, "ukulturalniania", uczycie innych wrażliwości na piękno i doceniania pracy artystów. Przecież tak wielu ludzi słyszało o Van Goghu czy Boudinie - ale nie widziało, lub nie kojarzy żadnego ich obrazu!

Dlatego też jeśli w przyszłości będziecie zastanawiać się jaką kartkę wybrać - postawcie na takie jak te poniżej - są piękne, eleganckie, jednocześnie wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju, ale też uniwersalne, a wysyłając je będziecie mieć satysfakcję z przyczynienia się do rozpowszechniania malarstwa, będziecie fajni i będę Was wielbić. :D


Alfred Sisley, The Loing's Canal, 1892;


 Eugene Boudin, The port of Bordeaux, 1874;


Vincent Van Gogh, Restauracja de la Sirene w Asnieres, 1887;

Vincent Van Gogh, Irysy, 1889;

Charles Francois Daubigny, La Moisson, 1851;

Claude Monet, Bassin d'Argenteuil, 1874;

Claude Monet, Le pont d'Argenteuil, 1874;


Claude Monet, Le bassin d'Argenteuil, 1872;


Claude Monet, La plage de Sainte-Adresse, 1867;


Auguste Renoir, La Mere et l'Enfant, 1881;


Auguste Renoir, Chemin montant dans les hautes herbes, 1875;


Edgar Degas, Danseuse au bouquet saluant sur la scene, 1878;


Johannes Vermeer, Dziewczyna z Perłą (detal), 1665;


sobota, 9 listopada 2013

Wygrana w Czytelni

http://basiapelc.blogspot.com/p/zyrafa.html
Tak, tak, dzisiaj będę się chwalić! :)

Niedawno zostałam wylosowana w "Zabawie nr 4" - październikowej edycji konkursu u Żyrafy Tosi i Basi z Czytelni. :) Wyniki możecie zobaczyć tutaj.


Główną nagrodą w konkursie była książka książka autorstwa Andrzeja Dudzińskiego i Michała Nowickiego - Maskarada. Recenzję Basi możecie przeczytać tu: Maskarada, a moją... no - w swoim czasie. :)





Do tej nagrody Basia dorzuciła przeurocze zakładki - z naszą ulubioną żyrafą Tosią w wydaniu bez okularów. ;P I sporo innych rzeczy - z resztą, zobaczcie sami:




Kochana Basiu, bardzo serdecznie dziękuję Ci za tą przesyłkę - sama Wiesz jak miło zaskoczona byłam wynikami konkursu. Jestem bardzo zadowolona z nagród i już nie mogę doczekać się, kiedy znajdę nareszcie czas i na spokojnie poczytam Maskaradę.

Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do udziału w listopadowej zabawie z Żyrafą Tosią! Do wygrania Niewidzialne Heather Graham.

Translate