środa, 9 października 2013

Amelie Nothomb - "Kosmetyka wroga"



Amelie Nothomb, Kosmetyka wroga;
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA;
Warszawa 2002


Czasami natrafisz na książkę, która przepełnia Cię dziwną, ewangeliczną gorliwością oraz niezachwianą pewnością, że roztrzaskany na kawałki świat nigdy już nie będzie stanowił całości, dopóki wszyscy żyjący ludzie jej nie przeczytają.

- John Greek




Oto nadszedł czas na jedną z moich ukochanych książek, jednej z moich ukochanych autorek.

Pod niedawną recenzją "Wściekłości" Kellermana, Edyta z "Zapisków spod poduszki" i Ania z "Książki moim oknem na świat" napisały, że lubią wątki psychologiczne w książkach.

Niniejszym oświadczam (z ręką na sercu), że wątek psychologiczny w Kosmetyce wroga wbija w oparcie fotela i pozostawia w głowie spory bałagan. A wszystko dzięki specjalistce od książkowych efektów specjalnych - Amelie Nothomb.


Basia z "Czytelni" chyba najtrafniej opisała tę genialna autorkę - " ją się albo kocha, albo nienawidzi". Tak. To prawda. Nie ma nic pomiędzy. Nie ma obojętności. Po skończonej lekturze (dowolnej) jej książki nie można po prostu wzruszyć ramionami i stwierdzić "no dobra, przeczytałem / przeczytałam". Albo zakochasz się po uszy w jej wyobraźni i sposobie pisania, albo znienawidzisz ją do reszty i obiecasz sobie, że choćby się świat walił, żadnej jej książki już nie tkniesz.

A chyba to wszystko, o co nam - czytelnikom chodzi, prawda? O emocje. O marszczenie czoła, unoszenie brwi w zdziwieniu, szczery śmiech, uśmiech zrozumienia. Amelie Nothomb - i tutaj mówię o całokształcie jej twórczości - sięga po wszystkie odcienie zaskoczenia, szczęścia, odrazy, zachwytu.

Dotychczas przeczytane przeze mnie książki Nothomb, pozostawiały po sobie cały arsenał odczuć i emocji, które w ostateczności zamykały się w szklanej kuli z napisem "podziw dla autora". Z Kosmetyką wroga jest zupełnie inaczej! Po przeczytaniu tej książki, wszystkie skumulowane uczucia względem bohaterów i całej tej historii unoszą się jak bańka mydlana ponad głowę i pękając znikają z naszych oczu. Nie rozpływają się -po prostu p ę k a j ą i giną. Pozostaje jedynie uczucie pustki, bo treść utworu wraz z finałem zabiera wszystko co działo się w naszym umyśle przez ostatnie 100 stron.

Powieść jest bardzo krótka, jak już z resztą wspomniałam - około 50 kartek licząc już od strony tytułowej, z dużą czcionką i w małym formacie. Dlatego też rzucam wyzwanie każdemu kto właśnie to czyta - do biblioteki marsz! Nawet jeśli nie macie czasu - rodzina, praca, uczelnia, szkoła - cokolwiek, wiem jak to jest, nie zawsze możemy znaleźć chwilkę dla siebie - uwierzcie, Kosmetyka wroga jest boleśnie krótka i czyta się ją bardzo szybko - nawet jeśli wygospodarujecie godzinkę tuż przed snem - to wystarczy.

Nie chciałabym tutaj przedstawiać treści tej książki, bardzo chciałabym, żeby była zaskoczeniem dla każdego czytelnika. Żeby każdy poczuł to co ja, kiedy przyjaciółka poleciła mi ją gdzieś w połowie szkoły średniej. W wielkim uproszczeniu i telegraficznym skrócie:
Akcja utworu toczy się na lotnisku i przedstawia rozmowę dwóch pozornie bardzo różnych mężczyzn a cała historia rozgrywa się w ciągu dwóch godzin, w oczekiwaniu na opóźniony samolot.. Jeden z nich - Textor Texel zdaje się wiedzieć bardzo dużo o swym towarzyszu, a autorka ukazuje przemiany jakie zachodzą w Jerome pod wpływem niechcianego rozmówcy.


To lektura, do której się wraca myślami przez kilka kolejnych dni po przeczytaniu.

10/10

_____________________________________________________

I kilka moich ulubionych cytatów z Kosmetyki...:


Dorośli uczą dzieci mówić starszym "dzień dobry" i nie dłubać w nosie; nie uczą ich jednak, żeby nie zabijały kolegów z klasy.


- Niech pan się postara być atrakcyjniejszy.
- Niby czemu miałbym się starać? Lubię siebie takim, jakim jestem. (...) Jestem zadowolony, że zmuszam pana do słuchania. Starają się tylko ludzie niezadowoleni ze swego losu. 


- (...) Nie wiem nawet czy rozmawiam z człowiekiem wierzącym.
- Nie. W mojej rodzinie nikt nie wierzył.
- Śmieszni są ludzie, którzy traktują wiarę, jakby chodziło o hemofilię. Moi rodzice w nic nie wierzyli, co nie zmienia faktu, że ja byłem wierzący.


Tego, co było zbyt doskonałe, nie należy powtarzać, gdyż prowadzi to tylko do rozczarowania.


8 komentarzy:

  1. Już kilka razy przymierzałam się do książek tej pisarki. Ba! Nawet miałam jej książki już w ręce, ale ... zawsze ostatecznie wybierałam/kupowałam coś innego. Może jak tak poczytam tyle dobrego o jej książkach, to w końcu, wybiorę Amelie Nothomb :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdź kochana koniecznie, może okaże się, że i Ty polubisz ją tak jak ja! :)

      Usuń
  2. ooooooooo! to zdecydowanie coś dla mnie! a jeszcze nic tej autorki nie czytałam...wątek psychologiczny...zapisuję nazwę jak nic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybko nadrabiaj zaległości! :) To jedna z autorek które mogę polecić "z marszu", nawet nie zastanawiając się zbyt wiele. :) Zacznij od "Kosmetyki wroga", "Sabotażu miłosnego" lub "Podróży zimowej".

      Usuń
  3. Kochana nasz cytat z Nothomb pasuje jak ulał. Uznam, że mi ją poleciłaś - mam ją w domu od 2 dni, właśnie kupiłam ją, Antychrystę i Krasomówcę, mam też od niedawna Higienę mordercy, Podróż zimową i zbiorem powieści"Z pokorą i uniżeniem oraz inne powieści" a w nich są niektóre powielone "Z pokorą i uniżeniem" kosmetyka wroga (zapomniałam, że mam :P) Dziennik jaskółki i "Ani z widzenia, ani ze słyszenia" - który czytałam i napiszę o nim za jakiś czas, a tą resztę te dwie pozostałe to już u mnie czytałaś o nich. Tak, to mistrzyni typowego przerostu formy nad treścią - jej wszystkie powieści są krótkie, niemal jak opowiadania:) a ogrom myśli i odczuć do odkrycia. Strasznie się cieszę, że Ci się ona podoba!! Strasznie i z pewnością przeczytam całą jej twórczość za jakiś czas:) Wspaniały tekst, piękne, ujmujące słowa po Twojej recenzji trudno po nią nie sięgnąć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zdradź mi co oznacza tytuł Twojego bloga, bo nie mam zielonego pojęcia i to jest wkurzające!:P

      Usuń
    2. Bardzo, bardzo dziekuję za tak miłe słowa. :) No i cieszę się że powiększasz swoja kolekcję! Mi też marzy się komplet Amelie Nothomb na półce. Mam nadzieje, że kiedyś uzbieram wszystkie A słyszałam, że na podstawie "Z pokorą i uniżeniem" oraz "Higieny mordercy" powstały filmy! Kolejna rzecz do zrobienia - obejrzeć! :D

      A co do tytułu bloga... musiałabyś wiedzieć, że mam totalnego bzika na punkcie Włoch, Włochów, włoskiej kultury, muzyki (najpiękniejsza na świecie - jeśli nie znasz to posłuchaj na przykład "Sognami" - Biagio Antonacciego), piłki nożnej i właściwie WSZYSTKIEGO co chociaż odrobinę jest związane z Włochami. Malutkimi kroczkami uczę się włoskiego i odkładam grosz do grosza, żeby móc kiedyś zobaczyć mój raj na żywo. :) A wiec teraz mamy juz prostą drogę do tytułu bloga - jest to włoskie przysłowie, które znaczy mniej więcej tyle samo co nasze "co kraj to obyczaj" :) Jako ze na początku blog miał być głównie kulturoznawczo - podróżniczo - pocztówkowy, hasło to pasowało idealnie. No a teraz tak sie z nim zżyłam, że zostało na amen. :D

      Usuń
    3. Wspaniała historia tytułu bloga. Zbieraj kochana, zbieraj:) Ja od 16 roku pracowałam w sezonie i ciułałam pieniążki. Wyjechałam do Irlandii północnej podczas studiów, zrywałam jabłka w sadach - to były czasy. Podróże uczą i doświadczają ogromnie! A piłki nożnej nie znoszę:D

      Usuń

Dziękuję za komentarz!

Translate