niedziela, 22 września 2013

Stephen King - "Desperacja"


Stephen King, Desperacja;
Wydawnictwo Albatros;
Warszawa 2007


Z okładki:
Górnicze miasteczko Desperacja, położone w odludnej części środkowej Nevady, staje się miejscem niezwykłych, przerażających wydarzeń. Niegdyś kipiące życiem, od pewnego czasu sprawia wrażenie porzuconego przez mieszkańców. Zostały tylko kojoty, węże, skorpiony i myszołowy... oraz miejscowy policjant Collie Entragian, mianujący się jedynym przedstawicielem prawa na zachód od Pecos, który patroluje przebiegającą obok drogę nr 50. Podróżni, jacy trafili tu zrządzeniem losu, a wśród nich rodzina Carverów i jadący 700 - funtowym harleyem sławny pisarz Johnny Marinville, nigdy nie dotrą do celu swojej podróży, a ich przeznaczeniem będzie poznać prawdziwy sens słowa "desperacja".

 Jadę samochodem przez najmniej uczęszczaną szosę Ameryki, wszystko wokół (a więc pustka, piach i martwy kot przybity do znaku ograniczenia prędkości, powiewający smętnie na wietrze) mówi mi: zawróć. 
Jadę dalej.
W środku niczego, gdzieś pomiędzy pustkowiem a beznadzieją zatrzymuje mnie policjant. Dziwny człowiek. Sam jego widok napawa lękiem, a jego zachowanie lekko odbiega od normy.
Co robię?
Ha! Oczywiście - zatrzymuję się. Cóż może się stać w tak cudownym, demokratycznym, przepełnionym tolerancją i miłością (do ropy) do bliźniego kraju?
Z pewnych względów policjant zmuszony jest zabrać mnie na komisariat. Ruszamy ku Desperacji - małemu, zabitemu dechami amerykańskiemu miasteczku.


"Widzę dziury niczym oczy. Mam ich pełną głowę."


Wieje wiatr. Ptaszki  latają, ptaszki ćwierkają, ptaszki... utknęły w klatce.
Klatka to Desperacja.
A ptaszki to tak na prawdę padlinożerne ścierwniki. I to nie one ćwierkały - to było wycie kojotów. I chrzęst niezliczonej liczby skorpionów. Wiatr to syk węży.

King prowadzi nas przez swój chaotyczny świat u boku młodego małżeństwa, ciągle pomniejszającej się rodzinki Carverów z rozwrzeszczaną, irytującą matką, starszego pisarza, jeszcze starszego tubylca - alkoholika i kilku innych mniej lub bardziej interesujących postaci. Jesteśmy w stanie zrozumieć postępowanie wszystkich (no, poza rozdartą matką Carver), ba - możemy nawet polubić ich WSZYSTKICH (tak, oczywiście że poza irytującą Carverową). Ale czy sympatia do bohaterów wystarczy?

Nie.

 D E S P E R A C J A - ogarnąć może czytelnika, który tak jak ja, spodziewał się czegoś wybitnego. A dostał tylko byle jaką sieczkę, flaki na ścianach, zwłoki na hakach. Im dalej brniesz w treść utworu tym bardziej jest dziwnie. Nudno. Niezrozumiale. Nielogicznie. Słabo. A potem pojawia się mała iskierka, promyk nadziei na coś ciekawego. Na porządne łupnięcie. A tu... nic. I desperacja.

A co może się podobać? 
Już w pierwszym rozdziale wyczuwamy niepokój, w pierwszej połowie książki na prawdę może zdarzyć się wszystko, ciężko przewidzieć posunięcia bohaterów i szalonego gliniarza. Jest element zaskoczenia. Barwne opisy odczuć i przeżyć bohaterów - czyli wszystkie odcienie przerażenia i braku nadziei. Zagrożenie i strach zmusza ich do posunięć o których nigdy by siebie nie podejrzewali. W drugiej połowie bardzo ciekawa historia, która poniekąd wyjawia źródło przerażających zdarzeń, które zaszły w miasteczku. Bardzo ciekawa, ale hmm... ale nie rozbudowana tak jak trzeba. Kilka zdań o Chińczykach, o zajściach w kopalni i wielkim, straszliwym, siejącym grozę... czymś. Czymś co może opętać, wynaturzyć, zamienić w potwora i wyssać ostatnie tchnienie z człowieka, a nawet mniej rozumnego zwierzęcia.


Pomysł był świetny, z realizacją gorzej. Ale to tylko moja subiektywna ocena - w końcu sam King oddał to do druku, a więc musiał być ze swego "dzieła" zadowolony.


Chciałam Wam NIE POLECIĆ, ale nie mam w zwyczaju odradzania czytania książek - nawet tych najgorszych.

A czy bohaterowie rzeczywiście nie dotrą do celu swojej podróży?
Kilku z nich dotrze - a może to akurat będą Wasi ulubieńcy?
Sami się o tym przekonajcie. :)

________________________________________
Wyzwanie Czytelni: Czytam Kinga

10 komentarzy:

  1. Podobno King pisze baaaaaaaardzo nierównie, raz zachwycająco, raz strasznie rozczrowująco. Musiałaś trafić na tą gorszą. Cóż, pewnie i tak sama przeczytam, by się o tym przekonać:D Mam ją u siebie na półce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, zapomniałabym - świetny tekst, bardzo mi się podoba jak piszesz!

      Usuń
    2. I pięknie dziękuję za kingowy bannerek - chyba Ci już dziękowałam, ale mam pamięć jak kura (dobrą, ale krótką), wiec wolę się w razie czego powtórzyć:D

      Usuń
    3. Szkoda, ze tak rzadko trafiam na tę zachwycającą wersję Kinga... ;D

      Usuń
  2. Po pierwsze - świetnie napisany tekst!
    Po drugie - Basia ma rację. King Kingowi nie równy, jedne książki wgniatają w oparcie, tak są genialnie napisane, a inne są tylko poprawne, czy dobrze napisane. Jeśli masz możliwość sięgnij po "zieloną milę", "Lśnienie" albo "Rękę mistrza" :) Albo po coś w zupełnie innym stylu, po Kinga w wersji fantastycznej czyli po "Mroczna wieżę" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Bardzo. :) Uwielbiam "Mroczna połowę" i "Worek kości". Oczarowało mnie też "Pokochała Toma Gordona" i do dzis wspominam "Grę Geralda". Tych o których piszesz jeszcze nie czytałam, chociaż wiem ze to sztandarowe dzieła Kinga. Jakoś jeszcze do nich nie dobrnęłam, ale nadrobię to jak najszybciej! No i poddałaś mi pomysł na nową "stronę" - książki polecane przez innych czytelników! Bardzo dziękuję za komentarz.

      Usuń
    2. Hahhaha :D Przyczyniłam się do nowej strony :) Pękam z dumy :D :P

      O, "Grę Geralda" też dobrze wspominam!

      Usuń
    3. Super pomysł z tym Poleć mi!

      Usuń
    4. Muszę się dołączyć do dziewczyn...zresztą sama czytałam "Desperację " i źle wspominam tę książkę...za to Wielki Marsz to jest coś podobnie jak Ręka Mistrza. Pozdrawiam

      Usuń
    5. Na sto procent przeczytam je obie! :) Dziękuję.

      Usuń

Dziękuję za komentarz!

Translate