piątek, 27 września 2013

Dawid Kornaga - "Znieczulenie miejscowe"



Dawid Kornaga, Znieczulenie miejscowe;
Prószyński i S-ka;
Warszawa 2008


Z okładki:
"znieczulenie miejscowe" wgryza się w polską rzeczywistość zębami swoich nieprzeciętnych bohaterów. Wampir Stefan, były agent nieruchomości, uwielbia jeździć pociągami, żywi się krwią konduktorów i podróżnych. Mirosław ceni sobie krew osób o mistycznych skłonnościach, Zenon wybiera filozoficznych sceptyków, Paulina zaś to miłośniczka celebrytów. W tej groteskowej galerii krwiopijców spotkamy też wampiry z przeszłości: Masława, który przyczynił się do rozstrzygnięcia bitwy pod Grunwaldem czy Stanisława zmuszonego do walki z ZOMO.


Ironiczna i dygresyjna powieść Dawida Kornagi to niezwykle zabawny portret naszych narodowych upiorów i strachów, które przy różnych okazjach wychodzą na światło dzienne. Jednym z jej głównych bohaterów okazuje się być również Polska - miejsce, "które znieczula i obezwładnia niczym wampir".

Wampiry w Polsce? A czemu nie!

Tak na prawdę to nie "wampiry w Polsce", a polskie wampiry. Nasze swojskie upiory - wady i ułomności, na które nadziewamy się każdego dnia. Książkę Dawida Kornagi polecam wszystkim tym, którzy potrafią spojrzeć na siebie i nasz kraj z dystansu, z przymrużeniem oka. Albo po prostu tym, którzy chcą się trochę pośmiać w te coraz dłuższe i zimniejsze wieczory.

Typowo polskie przywary autor ukazuje w niemalże pozytywnym świetle. W sposób szczery i humorystyczny mówi o naszych wadach, przejaskrawiając je jednak niemiłosiernie i wyolbrzymiając w postaciach wampirów.

Przez to małe polskie piekiełko przebrniemy u boku nietuzinkowych postaci - Mileny zakochanej w perfumach Davidoff, Zenona - filozofa i wiecznego studenta, Wiesława - poligloty i wielbiciela literatury, Iwosława - rasistowskiego miłośnika kebabów... i wielu, wielu innych.

Nie nastrajajcie się na objawienie, dzieło warte nagrody im. Theodora Strugeona, albo literackiego Nobla. 
Nie nastrajajcie się na wzniosłe doznania duchowe, sfery sacrum i historię o której nie da się zapomnieć.
Po prostu nastawcie się na kupę śmiechu i naprawdę dobrą zabawę.

 Lekki, przepełniony kolokwializmami język, ironiczne wypowiedzi i nierzadko współczesne nam sytuacje, odwołania do historycznych i aktualnych problemów kraju - na dodatek fajna narracja, zabawna historia, krótkie rozdziały, które czyta się automatycznie. Czego chcieć więcej, jeśli szukało się jedynie rozrywki?


"Była sobie Polska, kraj od gór do morza, najprzedniejszy w Europie, co tyle krwi w przeszłości przelał, że kurwa ich wszystkich mać, nie straszne mu więc własne wampiry, które chętnie zawartością żył i tętnic swoich obywateli żywi. Jednak to niepohamowane krwiodawstwo może ją doprowadzić do anemii, wyblaknięcia, wymazania z map, wykasowania z Wikipedii i Googli. Nie należ zbytnio pobłażać naszym wampirom, gdyż rozpanoszą się jak handlarze skarpetek i biustonoszy na reprezentacyjnej esplanadzie miasta, zaczną znieczulać na prawo i lewo, tak że co dzień będziemy chodzić nieco otępiali, zamroczeni. Zatem niech uważa ten kraj od gór do morza, najprzedniejszy w Europie, co tyle krwi w przeszłości przelał, że niestraszne mu własne wampiry, ten kraj ukrytych strachów, które jak wychodzą na światło dzienne, to potem ludzie pobożni gadają, że Matka Boska się im objawiła na korze sosny, co przed domem od dwudziestu dwóch lat rośnie. A kto śmie wątpić, ten jest głupi, ma wszy i krzywy kręgosłup."



A tak na marginesie - myślę, że utwór ten sprawdziłby się w audycji radiowej, jako zabawna, satyryczna powieść w odcinkach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz!

Translate